Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maniexite. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maniexite. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 sierpnia 2025

FKB 131 Cywile, mieszkańcy, NPCe - Podsumowanie

FKB 131 Cywile, mieszkańcy, NPCe - Podsumowanie

Kolejny emocjonujący miesiąc niekończącego się Karnawału dobiega końca, więc pora na podsumowanie wpisów zaprezentowanych przez jego uczestników.

Kolejność podyktowana chronologią wpisów pod postem-matką.

Na pierwszy ogień idzie Boston Steel Works.

https://blog.bostonsteelworkspolska.com/2025/07/tereny-vindaskip.html



Ten wpis to prawdziwa perełka dla miłośników modelarstwa i kreatywnego podejścia do figurek w skali 28 mm. Autor z humorem i pasją opisuje przeróbkę modelu drakkara od czeskiej firmy Smer, dostosowanego do własnych potrzeb hobbystycznych. Oto kilka rzeczy, które szczególnie się wyróżniają:

Kreatywność i pomysłowość

  • Zamiast używać modelu „jak jest”, autor usuwa ławki i tarcze, dorabia nowy pokład, żagiel, sztagi i szoty – to pokazuje zaangażowanie i dbałość o detale.
  • Dodanie nabrzeża z pomostem z patyczków, zakopanej łodzi i grzybów z masy plastycznej tworzy ciekawy, narracyjny klimat sceny.

Humor i dystans

  • Żart o Czechach produkujących statki, bo chcą dostępu do morza, dodaje lekkości i pokazuje, że autor nie traktuje hobby z przesadną powagą.
  • Sformułowanie „post jest zajebiście uniwersalny” w kontekście Figurkowego Karnawału Blogowego (FKB) to świetny przykład, jak wpisy mogą łączyć różne inicjatywy i społeczności.

Wizualna oprawa

  • Wpis zawiera wiele zdjęć z pleneru, co dodaje realizmu i pozwala lepiej docenić efekty pracy. Szkoda, że nie są bezpośrednio opisane, ale ich obecność wzmacnia przekaz.
Społeczność i inspiracja

  • Link do forum Strategie.net.pl oraz do aktualnej edycji FKB pokazuje, że autor aktywnie uczestniczy w społeczności modelarskiej i dzieli się inspiracjami.
Wpis jest świetnym przykładem, jak z pozornie prostego modelu można stworzyć coś unikalnego i klimatycznego. Łączy techniczne podejście z artystyczną wizją i humorem. Idealna lektura dla każdego, kto lubi figurki, dioramy i kreatywne przeróbki.

Kolejny pod lupę idzie Elmin i jego "no to sru".









Oba wpisy Elmina to świetne przykłady, jak można z pasją i humorem podejść do tematu figurkowych NPCów. Autor nie tylko prezentuje modele, ale też tworzy wokół nich narrację, która sprawia, że stają się czymś więcej niż tylko dodatkiem do gry.

Wieśniacy z Miodoborza

Co się wyróżnia:
  • Tematyczne podejście: Wieśniacy jako NPCe do Warheim FS, z podziałem na podstawki okrągłe i kwadratowe – praktyczne i przemyślane.

  • Narracja: Miodoborze, Rajmund Kostka – Sołtys i nekromanta amator? To brzmi jak gotowy scenariusz RPG!

  • Pomysł na motłoch: Magnetyczne podstawki do tworzenia tłumu – świetny pomysł na dynamiczne sceny bitewne.

  • Humor: „Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa” – złoto!

Niziołek Kucharz

Co się wyróżnia:
  • Model z charakterem: Niziołek kucharz z Złotej Kompanii, odpowiedzialny za wykarmienie Ogrów i Giganta – NPC z misją!

  • Świetne wykonanie: Detale, malowanie, podstaweczka imitująca kuchenną podłogę – wszystko dopracowane.

  • Zasady w Warheim FS: Model nie tylko wygląda, ale też ma mechaniczne zastosowanie jako „Najemny Tasak”.

  • Narracyjna wartość: Pomysł na piec chlebowy i kuchnię polową – aż chce się zobaczyć całą dioramę!

Elmin pokazuje, że NPCe to nie tylko tło – to pełnoprawni bohaterowie świata gry. Jego wpisy łączą:

  • pasję modelarską
  • poczucie humoru
  • świadomość mechaniki gry
  • kreatywny worldbuilding

To idealna inspiracja dla każdego, kto chce wzbogacić swoje potyczki o postacie z charakterem.


Następny karnawałowicz to Quidamcorvus i jego Recenzja modelu Black Orc Warlord – Urgzahk the Dethroner

DansE MacabrE: Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #131: Cywile, mieszkańcy, NPCe.Recenzja: Black orc Warlord (Urgzahk the Dethroner) od Avatars of War.Review: Black orc Warlord (Urgzahk the Dethroner) from Avatars of War.



Ten wpis to świetny przykład, jak połączyć techniczne spojrzenie na figurkę z narracyjnym zacięciem i humorem. Quidamcorvus nie tylko opisuje model, ale też buduje wokół niego klimat, który sprawia, że Urgzahk staje się czymś więcej niż tylko żywiczną rzeźbą.

Co się wyróżnia:
  • Opis modelu: Siedzący na krasnoludzkim tronie ork to nietypowa poza, która od razu przyciąga uwagę. Autor trafnie zauważa dwuznaczność wyrazu twarzy – zamyślenie czy pustka? To zostawia pole do interpretacji i dodaje głębi.

  • Techniczne uwagi: Informacja o trudno dostępnych miejscach do malowania to cenna wskazówka dla hobbystów. Nie każdy recenzent o tym wspomina, a to może zaważyć na decyzji o zakupie.

  • Inspiracje: Nawiązanie do Conana Barbarzyńcy to strzał w dziesiątkę – tron, monumentalność, aura siły i samotności. Świetnie buduje klimat wokół postaci.

  • Humor i styl: „Skrobanie krasnoludzkich piór w Księdze Uraz” czy „największy ork w Łooomocie!” – to język, który sprawia, że wpis czyta się z przyjemnością. Jest lekki, ale pełen pasji.

  • Społecznościowy akcent: Pytanie na końcu o ulubionego herszta orków to dobry sposób na angażowanie czytelników i budowanie relacji w ramach blogosfery figurkowej.

Wpis jest krótki, ale treściwy. Łączy techniczne informacje z klimatycznym opisem i lekkim humorem. Idealny dla fanów orków, kolekcjonerów modeli i tych, którzy lubią, gdy figurka opowiada historię. Urgzahk to nie tylko herszt – to potencjalna legenda w świecie Łooomotu!

Zaraz po QC zjawia się Potsiat ze swoim „Ordo Sepulturum Outcast Kitbash”


https://gangsofmordheim.blogspot.com/2025/07/ordo-sepulturum-outcast-kitbash.html



Ten wpis to esencja kreatywnego kitbashingu w klimacie grimdark! Potsiat pokazuje, że nawet figurka, która nie przypadła mu do gustu jako całość (World Eaters Goremonger), może stać się bazą do czegoś znacznie ciekawszego – wystarczy odrobina wyobraźni i odwagi w cięciu plastiku.

Co się wyróżnia:

Kitbash z charakterem
  • Połączenie nóg i sprzętu Goremongera z korpusem Deadwalker Zombie i głową Delaque to świetny przykład, jak z różnych światów można stworzyć spójną, klimatyczną postać.

  • Efekt końcowy to snuj z mrocznej przyszłości – idealny NPC, wyrzutek, zwiadowca, może nawet herold zarazy?

Malowanie i styl
  • Figurkę pomalowano w stylu Ordo Sepulturum według schematu kolorystycznego Rokksville – to dodaje spójności i głębi.

  • Choć na razie widzimy ją tylko w podkładzie, już widać potencjał – tekstura, poza, klimat.

Narracja i kontekst
  • Wpis nie tylko pokazuje figurkę, ale też opowiada historię jej powstania – od rozczarowania figurką miesiąca po inspirację do Grimdark Challenge.

  • Zmiana planów względem Figurkowego Karnawału Blogowego pokazuje elastyczność twórczą i umiejętność reagowania na nowe pomysły.

Wpis Potsiata to świetny przykład, jak z pozornie niepasujących elementów można stworzyć figurkę z duszą. Kitbash nie tylko technicznie udany, ale też klimatyczny i narracyjnie osadzony. Idealny materiał na NPCa, bohatera pobocznego lub nawet centralną postać w kampanii grimdarkowej.

I w końcu ostatni uczestnik tej edycji czyli Koyoth we własnej kojociej osobie.


https://koyoth.blogspot.com/2025/07/figurkowy-karnawa-blogowy-ed-cxxxi.html




Wpis Koyotha to nostalgiczna podróż do czasów prostszych modeli, ale też dowód na to, że nawet figurki o skromnej jakości mogą zyskać drugie życie dzięki pasji i umiejętnościom malarskim.

Lipcowy temat „Cywile, mieszkańcy, NPCe” to świetna okazja do pokazania mniej oczywistych postaci – i Koyoth trafia w sedno, prezentując dwóch średniowiecznych chłopców od Mirlitona.

Na szczególną uwagę zasługują tu:

Szczerość i dystans
  • Autor nie owija w bawełnę: figurki nie są „piękne wedle dzisiejszych standardów”, ale „jako pionki do gry – dają radę”. To uczciwa ocena, która pokazuje, że nie trzeba mieć najnowszych modeli, by stworzyć coś klimatycznego.

Malarska rehabilitacja
  • Koyoth wyciąga z tych figurek maksimum – szczególnie jeśli chodzi o twarze, które „nadobnością nadmierną nie grzeszą”. To pokazuje, że dobry malarz potrafi tchnąć życie nawet w najbardziej toporne rzeźby.

Charakter postaci
  • Jeden chłopiec obszarpany, drugi z cebrzykami – to nie są anonimowe NPCe, ale postacie z potencjałem narracyjnym. Można sobie wyobrazić ich rolę w scenariuszu, kampanii, czy dioramie.

Wpis Koyotha to hołd dla prostych, ale klimatycznych modeli. Pokazuje, że nie trzeba mieć najnowszych zestawów, by stworzyć coś wartościowego. Liczy się pomysł, ręka malarza i odrobina wyobraźni. To także przypomnienie, że cywile w grach bitewnych mogą być równie ważni jak wojownicy – jako tło, cel misji, źródło konfliktu czy element narracji.

Oczywiście pojawił się też mój post w postaci małej gromadki wesołych mieszkańców Maniexheim.





No i to by było na tyle w tym miesiącu.

Edycja #131 pokazała, że cywile i NPCe to nie tylko tło – to postacie, które dodają głębi, realizmu i narracji do świata gry. Uczestnicy:

  • sięgnęli po różne style: od grimdarku po klasyczne fantasy,

  • pokazali kreatywność: kitbash, fluff, magnetyczne podstawki,

  • wnieśli humor i klimat: cytaty, opowieści, lokalne legendy.

To jedna z tych edycji, które przypominają, że figurki to nie tylko walka – to opowieść, świat, emocje.

Temat kolejnej edycji znajdziecie na Gangs of Mordheim.

sobota, 1 lutego 2025

FKB - 125 - Battle Report - Podsumowanie

FKB - 125 - Battle Report - Podsumowanie

 Tak jak się spodziewałem temat Battle Report okazał się niemałym wyzwaniem, któremu sprostali wyłącznie najwięksi twardziele sceny Karnawałowej.

A oto galeria bohaterów tej edycji.

Quidamcorvus ze swoim flagowym produktem.

https://quidamcorvus.blogspot.com/2025/01/raport-bitewny-zbrojna-kompania-z.html

Koyoth i jego ilustrowany Battle Report do którego każdy może wymyśleć własną historię.

http://koyoth.blogspot.com/2025/01/figurkowy-karnawa-blogowy-ed-cxxv.html

Kapitan Hak w towarzystwie małych Kapitanek i Kapitanów.

https://hakostwo.blogspot.com/2025/01/FKB-125-raport-bitewny-AOFS-KZ.html

Potsiat i jego nieśmiertelne Underworlds.

https://gangsofmordheim.blogspot.com/2025/01/thricefold-discord-vs-zondaras.html

Az natomiast zaprezentował nam starcie z Legions Imperialis.

http://6mmwargames.blogspot.com/2025/01/legions-imperialis-solar-auxilia-vs.html

Oraz ja i mój całkowicie uczciwy i zupełnie nie oszukiwany i nie ustawiony raport z Mordheim.



Za uczestnistwo wszystkim serdecznie dziękuję, a w przyszłości obiecuję jeszcze bardziej nieprzyjazne i wymagające tematy :-)

czwartek, 7 kwietnia 2022

Podsumowanie FKB - XCI Warzone

Podsumowanie FKB - XCI Warzone

Fajnie było poprowadzić znowu FKB i dołączyć do inicjatywy. Przyznam że palce mi trochę zgrzybiały i odwykłem od bloggera. Czuję się trochę jak w wehikule czasu.

Myślę że frekwencja dopisała, pojawiło się sporo fajnych wpisów, a oto ich lista:


  • Bahior i jego wykopki (paczka zwrotna jest w zaawansowanej fazie :D)


http://thedarkoak.blogspot.com/2022/03/fkb-ed-91-warzone.html


  • Quidamcorvus i jego kreatywne podejście do strefy wojny


https://quidamcorvus.blogspot.com/2022/03/figurkowy-karnawa-blogowy-edycja-91.html


  • Dziadu z Lasu, nasz nadworny youtuber


https://www.liniafrontu.pl/2022/03/warzonek-wiecznie-zywy.html


  • Potsiat i jego Pomiot Ilian


https://gangsofmordheim.blogspot.com/2022/03/gellerpox-infected-vox-shambler.html


  • Pepe i jego nurglingi


https://fantasywminiaturze.blogspot.com/2022/03/nurglingi-234.html

  • Pojawił się też Koyoth z bauhausowym ludzikiem:


http://koyoth.blogspot.com/2022/03/figurkowy-karnawa-blogowy-ed-xci-warzone.html


  • Oraz Luca z Lagao, który nadal i wbrew wszystkiemu twierdzi że gorzej się nie da






A nowym prowadzącym FKB jest Christof, zaś tematem jego jest...

środa, 2 marca 2022

FKB XC Podsumowanie

FKB XC Podsumowanie

Walka postu z karnawałem - personifikacje karnawału i postu
Het gevecht tussen carnaval en vasten - Pieter Breughel de Oude

W XC FKB, "Walka karnawału z postem", udział wzięli:

Beszcza z Ogrem-Najemnikiem z Mordheim

Bahior i jego Fire Teeth Gang Nobz

QC i kolejna odsłona stołu modułowego



I ja z zestawem: Sister Superior, Hedkrakka, Elathain i the Possessed.

Wszystkim uczestnikom serdecznie gratuluję i dziękuję za udział.
Gospodarzem XCI edycji jest Maniex.

poniedziałek, 17 października 2016

Między Młotem a Kowadłem... - Maniex z Maniexite!

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie TUTAJ.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Maniex, który od grudnia 2008 roku prowadzi blog Maniexite.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:


Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Maniexa teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Maniex: Do gier bitewnych dochodziłem etapami. Pierwszy z nich to zabawy plastikowymi żołnierzami z kuzynem i próby ubrania tego w jakieś zasady. Kolejny etap to była gra Magia i Miecz, która to doprowadziła mnie do książek Tolkiena, a potem było to spotkanie z plastikowymi figurkami GW na ladzie wystawy księgarni w 1995 roku, które to zaowocowało pozyskaniem Warhammera Questa. Właściwie aż do końca podstawówki grałem głównie w rpgi i domowe modyfikacje Warhammera Questa. Moim pierwszym Bitewniakiem przez duże B był Warzone. Potem długo długo nic, aż w końcu po studiach postanowiłem skompletować armię do Warhammera Fantasy Battle (i pograć przy okazji). Najpierw jedną (orków), potem drugą (Imperium), a potem to już samo się potoczyło i toczy do dziś, gdyż bardzo lubię zbierać i malować różnorodne ludki a przy okazji sobie nimi pograć.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Maniex: Bloga założyłem w 2008 roku, ale pierwsze posty zacząłem publikować dopiero pół roku później. Moja aktywność figurkowa w Sieci zaczęła się w okolicach 2002 roku, kiedy dołączyłem do forum na stronie Linia Frontu prowadzonej przez Dziada z Lasu (choć wtedy nazywał się Christof). Za sprawą rzeczonego prowodyra i jego blogaska figurkowego stwierdziłem, że to niegłupia forma automotywacji i uzewnętrzniania swoich malarskich wypocin. Początkowo tworzyłem po 20-30 postów rocznie, potem liczba ta zaczęła rosnąć. W tym roku pewnie przekroczę 400. Liczba publikowanych postów przekłada się niemal liniowo na liczbę odwiedzin, co oczywiście motywuje do tego, żeby coś tutaj wrzucać.

Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Maniex: Miałem już kilka swoich stron w internecie, a przez pewien czas nawet zajmowałem się ich tworzeniem zawodowo. Lata doświadczeń z hostowaniem i maintainowaniem serwisów nauczyły mnie jednego. Lepiej kiedy ktoś robi to za Ciebie. Google póki co wywiązuje się z tej roboty w 100%. Pamiętam wielką panikę kilka lat temu, kiedy UE wprowadziła prawo o cookiesach. Wszyscy biegali jak kot z pęcherzem aby zmodyfikować skrypty na swoich stronach i wyświetlać ten upierdliwy komunikat. Ja przynajmniej na Blogspocie tego uniknąłem, bo Google zadbał, żeby zrobić to za nas. Najważniejszymi zaletami Blogspota są jego darmowość, niezawodność, przejrzystość oraz nieograniczone limity. Za wordpressem nie przepadam, ale to chyba sprawa indywidualna. Jedni wolą japończyki, inni niemieckie auta i tak już ten świat jest skonstruowany.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Maniex: Co jakiś czas rozglądam się za możliwościami promowania bloga, ale szczerze przyznam, że mam na to bardzo mało czasu. Jeżeli poświęcę go na reklamowanie bloga to nie będę w tym czasie mógł malować ludków. Odwiedziny sprawdzam z reguły raz na tydzień albo dwa.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Maniex: Robię co mogę aby być na bierząco z publikacjami w naszej blogosferze. Niestety coraz częściej zamiast na rss-a patrzę na swoją ścianę na fejsie i jeżeli coś tam się nie pojawi, to mam szansę to przegapić. Staram się komentować, o ile siedzę w domu przy komputerze. Jeśli przeglądam wpisy na telefonie, ajpadzie albo w pracy (firewalla tam mamy dość upierdliwego) to szanse na zostawienie śladu mojej bytności znacząco maleją.
Swojego bloga prowadzisz od wielu lat, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Jak zmieniało się to na przestrzeni lat?
Maniex: Nie zauważyłem jakiejś istotnej zmiany w poziomie komentarzy. Regułą zaś jest to, że jedyni komentujący to inni bloggerzy. Komentarze gości pojawiają się bardzo sporadycznie. Co innego na fejsie, ta platforma bardziej sprzyja temu, żeby zobaczyć kilka słów od kogoś, kto w internetach tylko ogląda ludki innych ludzi.
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Maniex: Chyba nie ma takiego jednego komentarza. Za to zauważyłem ostatnio, że grupa ludzi komentujących Maniexite jest na tyle stała, a ich style pisania na tyle charakterystyczne, że w większości wypadków wiem kto napisał komentarz czytając powiadomienie mailowe z samą jego treścią - bez czytania kto jest jego autorem :-).

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Maniex: Staram się regularnie odwiedzać wszystkie aktywne blogi na Wrotach.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Maniex: Staram się poświęcać na hobby minimum 30 minut dziennie. Niestety nie zawsze mi się to udaje, choć czasem udaje mi się poświęcić trochę więcej i nadgonić zaległości. Mam jedno biurko na stałe dedykowane pod warsztat i dzięki temu mogę usiąść nawet na 5 minut i na przykład dokleić roślinność figurkom, nad którymi aktualnie pracuję. Uważam to za coś niezbędnego. Nie raz już słyszałem od znajomych tekst typu - "ach pomalowałbym coś dzisiaj, ale mam tylko 20 minut wolnego i nie opłaca mi się rozkładać z farbkami...". Malując przez tydzień po 30 minut, łącznie uzyskujemy 3.5 godziny. W tym czasie da się zrobić BARDZO DUŻO.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Maniex: Przez bardzo długi czas byłem fanbojem citadelek i właściwie to nadal nim jestem, ale ostatnio otworzyłem się na inne firmy. W moim warsztacie mam produkty takich firm jak Citadel, Pactra, P3, Vallejo, Scale75, Gunze, Tamiya, MiG, AK Interactive, Army Painter... i to nie jest jeszcze moje ostatnie słowo :-) Od pewnego czasu sporo eksperymentuję z różnorodną chemią modelarską. Wszystko, co jest w stanie oszczędzić mi czas malowania przyjmuję bardzo ochoczo.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Maniex: Chciałbym być wszystkim po równo. Jeżeli miałbym podać procenty, to powiedziałbym że jestem w 40% kolekcjonerem, w 40% malarzem i w 20% graczem.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Maniex: 
To zależy od tego co maluję. Jeśli chodzi o fantasy albo sci-fi, to tutaj staram się albo dobrać zestawienie kolorów, które będzie fajnie wyglądać na danym ludku, albo wzoruję się "oficjalnym" malowaniem. W przypadku gier historycznych tak się nie da i tutaj gromadzę materiały poglądowe czasem nawet przez dobrych kilka dni, albo i tygodni!

Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Maniex: Jeżeli jakąś figurkę chciałem pomalować jeszcze raz to już to zrobiłem, a jeśli tego nie zrobiłem to znaczy, że taka figurka jest trudno dostępna. Z pewnością chciałbym jeszcze kiedyś pomalować sobie jakiegoś squata albo i dwa :-) Poza tym ostatnio bardzo przyjemnie maluje mi się wszelkiej maści pojazdy.
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Maniex: Ostatnio, to znaczy od ponad roku zupełnie nie mogę się zmusić do malowania zielonoskórych. Nie żebym ich nie lubił, wręcz przeciwnie, jakoś nie mogę znaleźć weny do malowania orków i gobasów.
W twojej kolekcji znajduje się sporo modeli, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Maniex: Kupuję głównie to, co mam ochotę pomalować i czym mam szansę kiedyś zagrać. To są główne kryteria. W mojej kolekcji mam modele do obu Warhammerów i Age of Sigmar, do LoTRa, do Warmachiny, Infinity, Bolt Action, Warzone (1 i 2 edycja), MERCS, SAGA, Frostgrave, a także pojedyncze ludki Reapera i innych niszowych firm. Zasadniczo łączy je jeden wspólny czynnik - skala 28mm (no, ewentualnie 25mm, lub 32mm ;-) ).

Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Maniex: Staram się kupować ile mogę w sklepach stacjonarnych. We Wrocławiu jest to bitewniakowo-planszowa Planszóweczka oraz typowo modelarski M-Zone. Poza tym zdarza mi się od czasu do czasu kupić coś w jednym z polskich sklepów internetowych lub allegro. W przypadku zakupów w sieci kieruję się głównie dostępnością (nie lubię długo czekać) i ceną.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system?
Maniex: Bardzo lubię uniwersum Warhammera Fantasy, Warhammera 40k, staram się też powoli przekonać do uniwersum Age of Sigmar. Kiedyś byłem ogromny fanem uniwersum Warzone, ale trochę mi to już przeszło. Obecnie najbardziej skupiony jestem na realiach 2 Wojny Światowej.

Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Maniex: Mam taką listę "must have", z której od wielu lat wykreślam kolejne pozycje. Początkowo było na niej jakoś ze 20 modeli. Obecnie pozostał na niej ten ostatni - Imperial Noble do Warhammera Questa.
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Maniex: Staram się mieć ludki do każdej gry w którą chciałbym potencjalnie zagrać. Jeżeli nie mogę zagrać, to ogranicznikiem jest tutaj czas oraz dostępność moich współgraczy.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Maniex: Nie chciałbym ponownie zagrać w 8 edycję WFB ani w jej rozwinięcie pod postacią T9E.

Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Maniex: Żona najbardziej marudzi na bałagan w domu, oraz wylewające się z każdego kąta figurki. Reszta rodziny patrzy na to z mieszanką politowania i niedowierzania. Córka lubi ze mną malować i ewentualnie urywać główki ludkom - będą z niej ludzie.
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Maniex: Nie jestem specjalnie zwierzęciem turniejowym. Ostatnio robiłem pokazy Bolt Action na Polconie we Wrocławiu, brałem udział w Kampanii Age of Sigmar w Planszóweczce, oraz biorę udział w cyklicznych graniach w Bolta w Planszóweczce. Byłem też na ostatnim turnieju Warheim FS w Katowicach, który gorąco wszystkim polecam.

Jakie masz plany malarskie na najbliższą przyszłość?
Maniex: Obecnie na moim stole rozpocząłem pracę nad niemieckimi pionierami z Westerplatte, oraz 82 dywizją powietrznodesantową na operację Market Garden. Potem mam w planach mały oddział Kriegsmarine i zacząć Polaków z września 39. Chciałbym też w końcu powrócić do moich Khoników do AoS. Mam też kilku zimowych niemców do domalowania. No i może wznowię malowanie ludków z Silver Tower. Na pewno nie mam zamiaru się nudzić.
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Maniex: Dokładnie w tym samym miejscu, tylko z większą liczbą pomalowanych figurek. Za to za 30 lat chciałbym siebie widzieć na emeryturze, w wielkim garażu przeznaczonym na hobby z wieloma stołami do gry, regałami na armie, rozgrywającego epickie bitwy trwające po kilka dni.

Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Maniex: Bez dwóch zdań byłaby to Diuna.

26 września w internetowym wydaniu gazety wrocławskiej ukazał się artykuł "Festung Breslau na planszy? Stocz bitwę o Wrocław" - czy mógłbyś opowiedzieć czytelnikom wywiadu więcej o makiecie i powodach z jakich powstała?
Maniex: Powód był prosty - zróbmy sobie fajny stół do gry. Skoro spotykamy się regularnie na graniu, to może byśmy wspólnym wysiłkiem zbudowali coś fajnego, żeby nie przesuwać ludków po średnio wyglądajacym stole. Skoro decyzja zapadła, pozostało wybranie scenerii. Jako, że wszyscy mieszkamy we Wrocławiu wybór był prosty. Pozostało zadecydować w jakim miejscu Wrocławia umieścić nasze pole bitwy. Stwierdziliśmy, że okolice mostu grunwaldzkiego to chyba najbardziej rozpoznawalna okolica. Dla mnie też z tego względu, że studiowałem na Politechnice Wrocławskiej i przy Moście znajdował się mój przystanek tramwajowy. Znam tę okolicę jak własną kieszeń - tym bardziej przyjemna była próba rekonstrukcji tych terenów w formie w jakiej występowały w roku 1945. Tak więc mozolnie i dość powoli zabraliśmy się do roboty. Całość trwała dobre kilka miesięcy, ale gdybyśmy się zebrali raz a dobrze, pewnie udałoby się to zrobić w 2-3 tygodnie. Stół oprócz tego, że do grania, będzie służył również do demonstracji gry Bolt Action w trakcie różnych imprez. Póki co pojawił się już na Polconie i przy okazji seansu filmu o Festung Breslau w Kinie Nowe Horyzonty. I to nie jest nasze ostatnie słowo!

Jak często grasz w gry bitewne? Grasz w domu czy w klubie/sklepie? Opowiedz więcej o miejscu w którym grasz?
Maniex: Zazwyczaj gram w jednym z trzech możliwych miejsc. U siebie w domu, w Planszóweczce lub u Potsiata.
Maniexite jest jednym z najczęściej aktualizowanych blogów, jak to robisz? W jaki sposób organizujesz swój czas poświecony na hobby?
Maniex: Odpowiedzią jest oczywiście speedpainting. Jedni lubią dziergać jeden model tygodniami a potem wstawić go na bloga z wielkim hukiem. Ja dawno temu postawiłem sobie za cel nadrzędny uporanie się ze swoim "backlogiem" figurkowym, czyli popularnie zwaną kupką wstydu. Do tego celu musiałem zaprzęgnąć wszystkie możliwe środki. Blog jest tu tak zwanym pejczykiem czy też motywatorem. Pozwala mi utrzymać to uśrednione tempo jednego ludka dziennie. W praktyce maluję na przykład 20 ludków w ciągu tygodnia. To mi daje chwilę oddechu i dzięki temu mam kolejkę postów do publikacji, zazwyczaj na tyle długą, że nie mam noża na gardle i kilka (albo i kilkanaście) dni bez malowania nie stanowi problemu.
W malowaniu oczywiście uskuteczniam speedpainting tam gdzie się da i na ile się da. Staram się przy tym, żeby wynik końcowy był zadowalający. Czasem przy okazji uda się coś pomalować tak, że zasłuży na kilka ochów i achów, ale zdecydowanie nie jest to moim priorytetem. Nic tak nie cieszy mnie jak skończony, pomalowany oddział, który świetnie prezentuje się w gablotce i na stole do gry.

Malujesz modele w bardzo szybkim tempie, zdradzisz swój przepis na speedpainting?
Maniex: Pierwsza zasada. Jeśli mogę coś pomalować bardzo dobrze w 3 godziny lub dobrze w godzinę - wybiorę to drugie. Eksperymentuję przy tym z technikami na zasadzie kompozycji muzyki punkowej. Im prościej tym lepiej, albo wręcz - jak dużo można zabrać aby osiągnąć doskonałość. Sztuką jest przy tym zrobić to tak, aby pomalowany w ten sposób ludek nie sprawiał wrażenie niedokończonego. Nic tak nie cieszy mnie, jak przetestowanie techniki, dzięki której efekt końcowy jest taki sam jak wcześniej, a czas spędzony przy malowaniu spadł o połowę.
Sporo pomogła mi też inwestycja w aerograf. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie obecnie malowania niczego samym pędzlem. Dzięki temu cudownemu wynalazkowi czasem jestem w stanie pomalować cały oddział (10 albo i 20) ludków w 2 wieczory. Czasem, bo nie każdy rodzaj figurki da się zrobić fajnie na szybko. Przy niektórych nie jestem w stanie uniknąć dziubdzianinki. Złotym środkiem jest przeplatanie tego typu projektów. Czas oszczędzony na jednym można zainwestować w kolejny.
A co poza bitewniakami? Masz jakieś inne hobby, któremu poświęcasz wolny czas?
Maniex: Dawno temu za górami i lasami byłem muzykiem rockowym i grałem na gitarze elektrycznej i basie, a nawet śpiewałem. Trwało to dobrych kilka lat. Przewinąłem się przez różnorodne granie - od klasyki w szkole muzycznej, poprzez chór kościelny aż do muzyki rockowej i metalowej. Niestety dawne to dzieje i ostatnimi laty młodzieńczy zapał do muzykowania oklapł. Pozostało trochę nagranych przeze mnie coverów na Youtubie. Można jest znaleźć na moim kanale.
Swego czasu próbowałem się też zabrać za ASG. Zakupiliśmy nawet z Koyothem trochę szpeju, ale skończyło się tylko na kilku wyprawach na... paintballa.
Kiedyś próbowałem też stworzyć najlepszą grę komputerową świata. A nawet kilka. Parę dobrych lat naparzania w klawiaturę skończyło się tym, że koniec końców zająłem się zawodowo programowaniem dla biznesu, jednak miłość do gamedevu pozostała gdzieś tam z tyłu głowy. Szczególnie do takiego "indie"..
I pytanie od publiczności: Niektórzy czytelnicy ciekawi są losów modelu knight erranta, który w pewnym momencie zdradził Panią z Jeziora i został Rycerzem Chaosu. Możesz nam opowiedzieć o tym modelu i jego dalszych losach? Masz może jego zdjęcie?
Maniex: Historia bretońskiego erranta sięga czasów głębokiej podstawówki. Pamiętam, że odwiedzałem wtedy siostrę w Warszawie. Na ulicy Brazylijskiej na Saskiej Kępie była taka mała księgarnia, która sprzedawała też ludki. Wpadł mi tam w oko mały blister z errantem. O ile mnie pamięć nie myli był to mój pierwszy konny figurek. Jako, że nie miałem lepszego pomysłu na jego zagospodarowanie pomazgałem go mrocznymi odcieniami mrocznych farb i zadeklarowałem go jako kultystę zła. Figurek zalegał w zakamarkach bits boxa bardzo długo, do czasu aż go postanowiłem wcielić w szeregi nowo formującej się jednostki konnej Imperium. Dostał trąbkę i na stałe zagościł w regimencie Knightly Orders.

Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Maniex: Gdybyś musiał wybierać, to którym z Pokemonów chciałbyś być.
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
Maniex: Koyoth z bloga Shadow Grey.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Maniex: Chciałbym powiedzieć tylko jedno. Malujcie swoje ludki! No i publikujcie je w internecie.
Dziękuję za wywiad.

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?