poniedziałek, 24 lutego 2025

Storytel: Mitologia nordycka. Neil Gaiman. Czy można oddzielić dzieło od twórcy?

Storytel: Mitologia nordycka. Neil Gaiman.
Czy można oddzielić dzieło od twórcy?

Dziś na łamach bloga DansE MacabrE mam kilka słów na temat czytanego przez Zbigniewa Zamachowskiego zbioru Mitologia nordycka Neila Gaimana
. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Wielkie nordyckie mity to jeden z korzeni, z których wyrasta nasza tradycja literacka - od Tolkiena, Alana Garnera i Rosemary Sutcliff po "Grę o tron" i komiksy Marvela. Stały się też inspiracją dla wielu obsypanych nagrodami bestsellerów Neila Gaimana. Teraz sam Gaiman sięga w odległą przeszłość, do oryginalnych źródeł tych opowieści, by przedstawić nam nowe, barwne i porywające wersje największych nordyckich historii. Dzięki niemu bogowie ożywają - pełni namiętności, złośliwi, wybuchowi, okrutni - a opowieść przenosi nas do ich świata - od zarania wszechrzeczy, aż po Ragnarok i zmierzch bogów. Barwne przygody Thora, Lokiego, Odyna czy Frei fascynują współczesnego czytelnika, a żywy, błyskotliwy język sprawia, że aż proszą się o to, by czytać je na głos przy ognisku w mroźną gwiaździstą noc.

Mitologii nordyckiej Neil Gaiman zebrał i zredagował mity wikingów, głównie na podstawie Eddy Starszej (poetyckiej) i Młodszej (prozatorskiej, autorstwa Snorriego Sturlusona), które przetrwały do naszych czasów, a którymi inspirowało się wielu autorów powieści, filmów i muzyki. Przy czym jak sam autor zaznacza, nie jest to dzieło kompletne, a jedynie zbiór wybranych opowieści o dziejach bogów i ludzi. Neil Gaiman w lekki i przystępny sposób przedstawia wierzenia wikingów od powstanie świata do Ragmaroku, a sama powieść jest odpowiednia zarówno dla starszych, jak i nieco młodszych czytelników. Więcej o Mitologii nordyckiej możecie przeczytać na portalach histmag.org czy gloskultury.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Filipa Kosiora audiobook oceniło 3133 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.4.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.


***

Czy można oddzielić dzieło od twórcy?

Każdy z szanownego państwa-draństwa, kto choć trochę interesuje się popkulturą, literaturą czy sztuką, prędzej czy później wpada na to pytanie: Czy można oddzielić dzieło od twórcy? Jest to dylemat stary jak świat, choć w erze Internetu i natychmiastowego dostępu do informacji wydaje się bardziej palący niż kiedykolwiek wcześniej.

Bo oto mamy pisarza, którego książki uwielbiamy, którego historie nas kształtowały, którego styl nas zachwycał – i nagle wychodzi na jaw, że prywatnie ten człowiek to, delikatnie mówiąc, kanalia.

Oskarżenia o nadużycia seksualne i inne przestępstwa to poważna sprawa. Gdy twórca, którego podziwiamy, staje się bohaterem negatywnych doniesień, czujemy się zdradzeni. Jak możemy nadal cieszyć się jego twórczością, wiedząc, że za nią stoi ktoś, kto zawiódł nasze zaufanie? Nie ignorujmy oskarżeń. Szukajmy informacji, czytajmy, analizujmy. I pamiętajmy, że oskarżenia to nie wyrok. Każdy ma prawo do obrony.

Z jednej strony mamy argument pragmatyczny: twórczość powinna bronić się sama. Gdybyśmy mieli odrzucać każdą książkę, piosenkę czy film tylko dlatego, że ich autor okazał się człowiekiem moralnie wątpliwym, nasza kultura mogłaby się solidnie uszczuplić. Historia sztuki jest pełna artystów, którzy w dzisiejszych czasach mieliby zapewnioną dożywotnią infamię. Picasso? Genialny malarz, ale prywatnie podobno tyran i manipulator. Lovecraft? Ikona horroru, ale jednocześnie autor oskarżany o rasizm. Roman Polański? Cóż… wiadomo.

Z drugiej strony – czy można całkowicie ignorować to, kim był twórca? Kupując książkę lub bilet na film, wspieramy jego dzieło, a co za tym idzie, często również jego samego. Jeśli ktoś wykorzystuje swoją sławę do czynienia zła, czy nie jesteśmy pośrednio częścią tego mechanizmu?

Największym problemem jest to, że wszyscy jesteśmy hipokrytami. Bo oto potępiamy jednego twórcę, ale przymykamy oko na drugiego. Tego pisarza nie czytam, bo okazał się potworem, ale tamtego już tak, bo… no bo jego książki są naprawdę dobre. Tego reżysera bojkotuję, ale muzykę tego zespołu nadal puszczam, bo przecież to klasyka!

Czy to oznacza, że nie ma wyjścia? Że powinniśmy odrzucić całą sztukę, która wyszła spod rąk ludzi wątpliwej reputacji? A może wręcz przeciwnie – powinniśmy nauczyć się patrzeć na dzieła niezależnie od ich twórców, traktując je jako coś odrębnego?

Ostatecznie każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie postawi granicę. Czy nie przeszkadza mi oglądanie filmu stworzonego przez kogoś, kto łamał prawo? Czy mogę w spokoju sumienia czytać książkę autora, który prywatnie był koszmarnym człowiekiem? A może w pewnych przypadkach oddzielenie dzieła od twórcy jest po prostu niemożliwe?

Nie ma tu prostych odpowiedzi.

A teraz pytanie do Was: jak Wy radzicie sobie z dylematem oddzielenia dzieła od twórcy? Macie swoje sprawdzone sposoby? Czy może po prostu poddaliście się i rezygnujecie z twórczości, gdy twórca zawodzi? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.

I pamiętajcie: niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiecie, najważniejsze to cieszyć się każdą chwilą spędzoną z dobrą opowieścią. Chyba że... no właśnie, twórca znów was rozczaruje.

poniedziałek, 3 lutego 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #126: Krew, pot & łzy.

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #126: Krew, pot & łzy.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach sto dwudziestej szóstej edycji Figurkowego Karnawału Blogozwego

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbyły się sto dwadzieścia pięć edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ.

Gospodarzem sto dwudziestej szóstej edycji jest potsiat, a wpis z lutowym tematem znajdziecie na Gangs of Mordheim.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

***

Obecnie w moim warsztacie goszczą makiety od Kromlech.eu z których powstają ruiny miasteczka Struttendorf do Warheim FS, więc na razie na malowanie figurek się nie zanosi, dlatego będzie krótki pseudo felieton.

Hobby – zamiłowanie do czegoś, czynność wykonywana dla relaksu w czasie wolnym od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie albo też nawet z zarobkiem. Głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby.
Wikipedia

Dzień podły! Hobby to radość, odpoczynek i sposób na odprężenie po ciężkim dniu. Tak przynajmniej twierdzą podręczniki psychologii i Internet, które sugerują, że malowanie figurek czy granie w gry bitewne to forma autoterapii. I wiecie co? Jest w tym sporo racji. Choć czasem nasze hobby bardziej przypomina krwawy rytuał składania ofiary niż relaksujący wieczór w warsztacie.

Bo nie oszukujmy się – kto choć raz nie czuł narastającej frustracji, gdy świeżo otwarta buteleczka farby wybuchła niczym gejzer, zalewając blat, podłogę i wściekłą żonę? Kto nie poczuł palącego wstydu, gdy jego starannie przemyślana rozpiska została rozjechana przez przeciwnika w kilku turach? A czy jest na tym świecie ktoś z szanownego państwa-draństwa, która nigdy nie doświadczył bólu rozlanego washa lub upadku ledwo ukończonej figurki na podłogę? Jeśli tak – chętnie poznam tę istotę, bo to musi być jakiś wyższy byt.

Mimo to, po każdej porażce, po każdym nerwowym szarpnięciu aerografu czy epickiej katastrofie modelarskiej, wracamy do tego hobby jak ćmy do płomienia. Bo w tej całej krwi, pocie i łzach jest coś dziwnie oczyszczającego. Malowanie pozwala się skupić, wyciszyć i zresetować, nawet jeśli po drodze pojawia się kilka wybuchów gniewu. Rozgrywki, choć czasem brutalne dla ego, uczą pokory, cierpliwości i sztuki akceptowania losu – niczym starożytni stoicy, tylko z większą ilością kostek K6.

Można by powiedzieć, że figurki to taki swoisty poligon emocjonalny – miejsce, gdzie hartujemy ducha i uczymy się, że nawet największa katastrofa (jak przewrócona buteleczka washa) nie jest końcem świata. A jeśli już zdarzy się ten moment, gdy poziom frustracji sięgnie zenitu, zawsze można chwycić figurkę przeciwnika i… nie, nie rzucać nią przez pokój. Podobno lepiej wywrócić stół. Głęboki wdech, liczenie do dziesięciu – i wracamy do hobby, bo w końcu jest to nasza forma relaksu. Prawda? Zdrowia życzę!

sobota, 1 lutego 2025

FKB - 125 - Battle Report - Podsumowanie

FKB - 125 - Battle Report - Podsumowanie

 Tak jak się spodziewałem temat Battle Report okazał się niemałym wyzwaniem, któremu sprostali wyłącznie najwięksi twardziele sceny Karnawałowej.

A oto galeria bohaterów tej edycji.

Quidamcorvus ze swoim flagowym produktem.

https://quidamcorvus.blogspot.com/2025/01/raport-bitewny-zbrojna-kompania-z.html

Koyoth i jego ilustrowany Battle Report do którego każdy może wymyśleć własną historię.

http://koyoth.blogspot.com/2025/01/figurkowy-karnawa-blogowy-ed-cxxv.html

Kapitan Hak w towarzystwie małych Kapitanek i Kapitanów.

https://hakostwo.blogspot.com/2025/01/FKB-125-raport-bitewny-AOFS-KZ.html

Potsiat i jego nieśmiertelne Underworlds.

https://gangsofmordheim.blogspot.com/2025/01/thricefold-discord-vs-zondaras.html

Az natomiast zaprezentował nam starcie z Legions Imperialis.

http://6mmwargames.blogspot.com/2025/01/legions-imperialis-solar-auxilia-vs.html

Oraz ja i mój całkowicie uczciwy i zupełnie nie oszukiwany i nie ustawiony raport z Mordheim.



Za uczestnistwo wszystkim serdecznie dziękuję, a w przyszłości obiecuję jeszcze bardziej nieprzyjazne i wymagające tematy :-)

środa, 1 stycznia 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Podsumowanie #124 edycji.

Figurkowy Karnawał Blogowy.
Podsumowanie #124 edycji.

Witam szanowne państwo-draństwo w podsumowaniu sto dwudziestej czwartej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego.

Gdyby ktoś z czytających DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbyły się sto dwadzieścia trzy edycje, których podsumowania znajdziecie TUTAJ.


***
W grudniowej edycji, której tematem przewodnim były Wory, skarpety i paczki! udział wziął Potsiat, który na blogu Gangs of Mordheim zaprezentował odzianych w wory pokutne flagelantów.


Z kolei Kapitan Hak na swoim blogu Hakostwo zaprezentował skrzynie i paczki.


...Maniex na łamach Maniexite zaprezentował trzech worów...


...a koyoth na blogu shadow grey pochwalił się objuczonym worami uczniem czarodzieja i jego nauczycielem.


Ponadto w FKB udział wziął także Kacper, który na swoim blogu Boston Steel Works opublikował zdjęcia żołnierzy z worami...


...a także, ja żem wziął udział prezentując na blogu DansE MacabrE model Nomad Ork Rider od Kromlecha.


Ponadto, Maniex poprowadzi styczniową edycję FKB, a wpis z wprowadzeniem znajdziecie TUTAJ. 

***

niedziela, 1 grudnia 2024

Figurkowy Karnawał Blogowy ed #123 - "Czaszka" - Podsumowanie

Figurkowy Karnawał Blogowy ed #123 - "Czaszka" - Podsumowanie



Raz, dwa, trzy gołą czachą świecisz ty!

Tak, to podsumowanie 123 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego i trzeba przyznać, że sporo czaszek zebraliśmy!

Na początek wielkie dzięki i gratulacje za taką mnogość wpisów. 
A teraz zobaczmy co przynieśliście do tronu czaszek.

Boston Steel Works mocno ruszył czachą aby udowodnić nam, że miasto ma szkielet wiec ma też czaszkę.

Quidamcorvus prezentuje nam figurkę którą ciężko nazwać miniaturą. Ale za to nosi czaszki przy pasie. 

Na tym samym blogu znajdziecie też recenzje czaszki. Serio. Tzn ołtarza czaszki. 

Kapitan Hak w swoim pierwszy wpisie prezentuje stosy czaszek - które nie są choinkami choć takie słuchy chodzą. 

W swoim drugim wpisie zaprezentował czaszkę smoka 

Luca Lagao na swoim blogu pokazuje Szkieletora - wszak ta czaszka znana jest nawet z memów.

Maniex również prezentuje swojego Szkieletora wraz z pozostałymi bywalcami Posępnego Czerepu ze świata Masters of the Universe

Potsiat pokazał nam, że Flagelant też może nieść czaszki w swoim pierwszym wpisie.

W drugim sprawdza czaszkę do detalu na ubiorze Łowcy Czarownic

Other Side of the blade - nasz karnawałowy debiutant - na swoim instagramie prezentuje Mistrza Egzekucji z legionu Pożeraczy Światów - ten pan to kolekcjoner czaszek nie ma co. 

Następny debiutant (przynajmniej z tym blogiem) Torin przynosi wiadro czaszek w formie Eterycznego Dworu Króla Kurchanów

Koyoth skolei przygotował Pomnik Anioła z czaszką i na czaszkach

I ostatecznie ja korzystając z tego, że tak bardzo spóźniłem się z podsumowaniem dorzucam moją czaszkę prosto z teatru Harlekinów

Nowa edycja już ogłoszona i możecie ją znaleźć tutaj
One, two, three, you shine with your bare skull!

Yes, this is a summary of the 123rd edition of the Figurine Blog Carnival and we have to admit that we collected a lot of skulls!

First of all, a big thank you and congratulations for such a multitude of entries.

And now let's see what you brought to the throne of skulls.

Boston Steel Works moved the skull a lot to prove to us that the city has a skeleton, so it also has a skull.

Quidamcorvus presents us with a figurine that is hard to call a miniature. But on the other hand, it wears skulls on its belt.

On the same blog you will also find reviews of the skull. Seriously. I mean, the skull altar.

In his first entry, Captain Hook presents piles of skulls - which are not Christmas trees, although such rumors are circulating.

In his second entry, he presented a dragon skull

Luca Lagao shows Skeletor on his blog - after all, this skull is known even from memes.

Maniex also presents his Skeletor along with the other regulars of the Grim Skull from the Masters of the Universe world


In the second one he checks the skull for detail on the Witch Hunter's outfit

Other Side of the blade - our carnival debutant - presents the Executioner from the World Eaters legion on his Instagram - this guy is a real skull collector.

The next debutant (at least with this blog) Torin brings a bucket of skulls in the form of the Ethereal Court of the Barrow King

Koyoth skolei prepared the Angel Monument with a skull and on skulls

And finally, taking advantage of the fact that I was so late with the summary, I'm adding my skull straight from the Harlequin theater