środa, 2 lipca 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy ed #130 - "Grzech" - Podsumowanie

Figurkowy Karnawał Blogowy ed #130 - "Grzech" - Podsumowanie

Korowód Grzeszników!

Oto, miłościwi Państwo, przed oczyma waszymi rozpościera się korowód grzeszników, a wraz z nim marność nad marnościami, albowiem my, nędzni modelarze, czołgamy się w prochu i pyle tego ziemskiego padołu! Przybywajcie, tedy, by zważać na ich winy i może zaczerpnąć naukę ku własnemu zbawieniu, choć droga doń długa i ciernista.

Grzechy Ciężkie i Ich Sprawcy:

  • Jako pierwszy w orszaku zjawia się quidamcorvus, głosiciel litanii o siedmiu grzechach śmiertelnych, które trapią dusze modelarzy. Słuchajcie go pilnie, albowiem choć sam grzeszny, prawda z ust jego płynie!

  • A za nim kroczy Boston Steel Works, dzierżąc dumnie swą Czaplę w Termosie. Wielkimć by to było grzechem, by taki kunszt w ukryciu pozostał i nie zagościł w naszym korowodzie!

  • Krok dalej, Potsiat wiedzie stwora, jaszczura pełnego gniewu. Strzeżcie się, by na drodze tej grzesznej bestii nie stanąć, by was nie staranowała!

  • Maniex wiedzie nasz orszak na Targ Próżności, gdzie grzech czyha na każdym kroku! Zważajcie na swe kroki, byście duszy swej na wieczne potępienie nie wydali!

  • Koyoth zaś prowadzi już jednego z pokutujących grzeszników. Patrzcie nań i bierzcie przykład z jego cierpienia! Niech ból jego oczyści wasze serca i umysły!

  • Elmin, pełen perfidii, ukazuje swą Magistrę, której grzechy są bezdenne niczym piekielna otchłań. Biada wam, jeśli jej powaby was skuszą!

  • Na szarym końcu korowiska wlecze się Wodzierej tego miesiąca, oskarżony o grzech zaniedbania. Wystrzegajcie się jego bzechu, inaczej spotkać was może zasłużona kara!

Nie są oni jeszcze godni dostąpić odkupienia, lecz i tak lepiej to, niźli nic nie pokazać, jak czynią ci, co w cieniu siedzą! Niechaj ta opowieść będzie dla was przestrogą i zachętą do pilnej pracy nad waszymi dziełami.

A teraz, miłościwi Państwo, zważcie na słowa te: następna edycja tegoż Korowodu Grzeszników odbędzie się pod przewodnictwem Maniexa na jego blogu! Przygotujcie się tedy na nowe grzechy i nowe pokuty!

Procession of Sinners!

Behold, my gracious Lords and Ladies, before your very eyes unfolds a procession of sinners, and with it, vanity of vanities, for we, the wretched modellers, crawl in the dust and grime of this earthly vale! Come forth, then, to witness their transgressions and draw a lesson for your own salvation, though the path to it be long and thorny.

Grievous Sins and Their Perpetrators:

  • First in this entourage appears quidamcorvus, a herald of the litany of the seven deadly sins that plague the souls of modellers. Listen to him intently, for though he himself is a sinner, truth flows from his lips!

  • And behind him marches Boston Steel Works, proudly bearing his Chaplain in Terminator Armour. It would be a great sin indeed for such craftsmanship to remain hidden and not grace our procession!

  • A step further, Potsiat leads a creature, a lizard full of wrath. Beware of standing in the path of this sinful beast, lest it trample you!

  • Maniex guides our retinue to the Market of Vanitywhere sin lurks at every turn! Mind your steps, lest you condemn your soul to eternal damnation!

  • Koyoth, however, leads one of the penitent sinners. Look upon him and take example from his suffering! May his pain cleanse your hearts and minds!

  • Elmin, full of perfidy, reveals his Magistra, whose sins are as bottomless as the pit of hell. Woe unto you if her allure tempts you!

  • At the very end of the procession limps This Month's Leader, accused of the sin of omission. Beware of his sin, lest you too meet a deserved punishment!

They are not yet worthy of redemption, but even this is better than showing nothing, as do those who sit in the shadows! May this tale be a warning to you and an encouragement to diligently work on your creations.

And now, my gracious Lords and Ladies, heed these words: the next edition of this Procession of Sinners shall take place under the leadership of Maniex on his blog! Prepare yourselves, therefore, for new sins and new penances!

poniedziałek, 2 czerwca 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #130: Grzech Figurkowe grzechy główne - czyli siedem powodów, dla których wciąż nie pomalowałeś tej kompanii.

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #130: Grzech
Figurkowe grzechy główne - czyli siedem powodów, dla których wciąż nie pomalowałeś tej kompanii.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach sto trzydziestej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego

Gdyby ktoś z czytających blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbył się sto dwadzieścia dziewięć edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ.

Gospodarzem sto trzydziestej edycji jest Bahior, a wpis z majowym tematem znajdziecie na blogu The Dark Oak.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

***

Czerwiec. Parapety parzą jak pancerz Leman Russa w bitwie na Armageddonie, podkład schnie szybciej, niż zdążysz go nałożyć, a spocone palce przyklejają się do pędzla mocniej niż ostatnie pokolenie do asfaltu. Na półkach schną kolejne prawie skończone figurki, a w głowie rodzi się pytanie – ważniejsze nawet niż gdzie na Slaanesha zawieruszył się Nuln Oil? – czy ja w ogóle jeszcze gram... czy tylko kolekcjonuję niepomalowane dowody własnych słabości?

Temat tej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego  Grzech – nie mógł być trafniejszy. Bo choć nasze hobby to sztuka, taktyka i społeczność, ma też drugie oblicze: mroczne, pełne wymówek i... cholernie znajome.

Oto siedem figurkowych grzechów głównych. Nie po to, by potępiać – ale by rozpoznać, uśmiechnąć się i może... odłożyć ten piąty blister, zanim będzie za późno.

1. Pycha – Mój fluff to kanon, twoje zasady to herezja

Pycha każe nam sądzić, że nasza armia to majstersztyk, nawet jeśli drybrush przypomina fakturę papieru ściernego, a wash wygląda jak błoto spod Kisleva. Moje malowanie jest stylowe, a nie niechlujne! – mówimy sobie, ignorując życzliwe uwagi. Pyszny gracz prezentuje swój fluff niczym dogmat religijny, a każdy, kto nie gra zgodnie z jego domowymi zasadami, jest heretykiem godnym figurkowego Świętego Oficjum Sigmara. Z przekonaniem o własnej nieomylności, nie widzi, że inni zaczynają go unikać, a w klubie nagle zaczyna być dziwnie pusto. Na stole bitwy uważa, że jego interpretacja reguł jest ważniejsza niż oficjalny FAQ, bo przecież wie lepiej. Pycha sprawia, że zamiast się rozwijać, stoimy w miejscu - sami, przekonani o własnej wyjątkowości.

2. Chciwość – Kupię tylko ten jeden model... no, może dwa

Brzmi znajomo? Pudełko figurek z czasów świetności Warhammer Fantasy Battle, wciąż zapieczętowane jak grobowiec faraona? Limitowana edycja, która nigdy nie zostanie otwarta, bo jest kolekcjonerska? Stary katalog z lat dziewięćdziesiątych, z zakreślonymi modelami do kupienia – gdy wreszcie zostanie skompletowana poprzednia lista? Chciwość nie śpi – ona tylko czeka na przecenę w Black Friday. Wpadamy w spiralę zakupów, przez co na spotkaniach zamiast gry mamy licytację, kto zdobył rzadszy model. Chciwy gracz wystawia armię złożoną z samych elitarnych jednostek, nie dlatego że pasują do klimatu, ale dlatego, że były najdroższe. Zaczyna brakować mu miejsca w domu, a przyjaciele pytają z troską: Nie masz już tego przypadkiem w pięciu egzemplarzach?.

3. Nieczystość – To nie proxy, tylko kreatywna interpretacja!

Nieczystość pojawia się, gdy goblin nagle staje się czempionem Chaosu, bo akurat pasował nam do armii. To również zasłanianie się fluffem, by usprawiedliwić złamanie zasad fair play. Przecież to nie oszustwo, to narracyjna konwersja! – mówimy z przekonaniem, choć przeciwnik zaczyna już krzywo patrzeć. Na stole nagle okazuje się, że te modele mają lepszy pancerz, bo zmieniłem im głowy, a nasza narracja zaczyna przypominać raczej kiepską wymówkę niż wiarygodny fluff. Z czasem przeciwnicy stają się podejrzliwi wobec każdej naszej figurki, a gry przeradzają się w nieustanne dyskusje o legalności armii. Zamiast przyjemności mamy atmosferę rodem z sali sądowej – tyle że z plastikowymi żołnierzami zamiast świadków.

4. Zazdrość – Dlaczego jego krasnoludy wyglądają jak z White Dwarfa, a moje jak z przedszkola?

Zazdrość rodzi się przy oglądaniu zdjęć figurek innych graczy. Zamiast inspiracji czujemy frustrację: Po co malować, skoro nigdy nie osiągnę takiego poziomu?. Zaczynamy unikać kolegów, których modele podziwialiśmy, i po cichu liczymy, że ich figurki nagle same stracą na jakości. Na turniejach trudno nam pogodzić się z przegraną, bo przecież jego armia jest zbyt ładna, żeby mogła wygrać uczciwie!. Zazdrość zabija nie tylko motywację, ale też relacje – zamiast współpracy zaczyna się rywalizacja. Zamiast cieszyć się cudzymi sukcesami, trzymamy kciuki, by komuś odpadło ramię konwertowanego bohatera.

5. Obżarstwo – Zacznę nową armię... i jeszcze jedną... i jeszcze...

Obżarstwo wciąga nas w nieskończoną spiralę projektów. Zaczynamy dziesiątki armii, żadnej nigdy nie kończąc. Bo nowy system jest jak kolejna paczka chipsów – łatwo otworzyć, trudniej zamknąć. Znajomi przestają traktować nasze deklaracje poważnie – przecież każdy nowy projekt jest tym jedynym. Na półkach zalegają niepomalowane modele do systemów, w które nigdy nie zagraliśmy. Przeciwnicy z irytacją patrzą na nasze ciągłe proxy, a my sami zaczynamy się gubić, co właściwie mieliśmy wystawić na dzisiejszą grę. Armie zamiast cieszyć – zaczynają przytłaczać, a my stajemy się figurkowymi kolekcjonerami problemów, a nie rozwiązań.

6. Gniew – Ja ci zaraz pokażę, gdzie masz tę erratę!

Gniew nie wybucha od razu. Warczy pod stołem, gdy przeciwnik zapomniał o teście rozbicia. Drapie pazurami, gdy sędzia nie zna FAQ. Eksploduje, gdy ktoś stawia armię w kolorze surowy plastik. Zaczynamy psuć zabawę sobie i innym, a hobby zamiast relaksować – wywołuje stres. Przy stole zamiast klimatu rodzą się konflikty, a figura lądująca ze złością na podłodze staje się symbolem naszych porażek. W pewnym momencie zauważamy, że nasi dawni partnerzy do gry dziwnie często odmawiają spotkań – może jednak gniew to słaby sojusznik?.

7. Lenistwo – Dziś nie mam światła... jutro pewnie też nie

Król niepomalowanych legionów. Cesarz wymówek. Władca zacznę od jutraLenistwo to główny powód, dla którego armie pozostają szare przez lata. Jutro będzie lepszy dzień – powtarzamy, choć to jutro nigdy nie nadchodzi. Gracze na spotkaniach z uprzejmością ignorują naszą szarą armię, ale z czasem zaczynają złośliwie przypominać: Widzę, że dalej preferujesz plastikowy kamuflaż?. Zamiast regularnych bitew mamy wymówki i odwlekanie, a nowe techniki malowania poznajemy jedynie w teorii – bo przecież dziś jest za gorąco, światło nie takie, nie mam weny. Lenistwo to figurkowy tyran, który pokonuje nas bez rzutu kością.

Epilog: Na szczęście wszyscy grzeszymy.

Bez tych grzechów hobby byłoby nudne jak idealnie pomalowana armia zamknięta na wieki w gablocie. To właśnie nasze słabości czynią nas ludzkimi i sprawiają, że zawsze mamy o czym porozmawiać po grze. Więc grzeszcie z radością – ale może pomalujcie coś przy okazji.

Dołączcie do #130 edycji Figurkowego Karnawału Blogowego i pokażcie własne figurkowe grzechy. Bo każdy z nas coś ukrywa w pudełku wstydu… i liczy, że kiedyś to pomaluje.

niedziela, 1 czerwca 2025

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #129: "Opus Magnum" - podsumowanie

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #129: "Opus Magnum" - podsumowanie

 Elo!

Karnawał majowy został oficjalnie zakończony.

Tematem było Opus Magnum.
I powiem tak, trafiłem świetnie, bo wykroczyliśmy poza samo malowanie ludzików!

Zeszło się nas całe okrągłe sześć osób (włącznie ze maną)

1

Na pierwszy ogień Potsiat z Gangs od Mordheim.
Myślicie że Mordheim w Wykonaniu Potsiata jest Grimdarkowy - to pa tera:
Ilość pyłu, rdzy, cienia i mroku przekracza skalę, a to tylko Trench Crusade
PS-Osobiście nie widzę nic specjalnego w tym settingu. Ani nic mnie tam specjalnie nie porywa. I jeszcze fabularnie mnie to nie jara.

2

Kolejnym wspaniałym uczestnikiem został Kapitan Hak z Hakostwo
Opowiedział nam o kampanii osadzonej w świecie Warhammera, dotyczącej najlepszego piwowara tego uniwersum.
Czyli historia Browaru Bugmana
Wielkość tego dzieła objawia się ilością przygotowań. I pracy która będzie musiała być w to włożona. Najpierw zorganizowanie fluffu, potem skompletowanie i pomalowanie wszystkich armii z kampanii. Zrobienie odpowiednich stołów do gry. I na koniec trzeba będzie w to zagrać. Czy zostanie sił na zrobienie bat-repów? Zobaczymy i trzymamy kciuki.

3

Wpadł również zawsze gotowy Adam z bloga Danse Macabre
To jest dzieło dzieł. Kiedy umiera Twój ulubiony system. Kiedy Twa miłość zostaje porzucona i gnije na cmentarzu odrzutów GW. Wtedy postanawiasz brać wszystko w swoje ręce.
Tak powstaje kompletna edycja, która wciąż żyje i rozwija się patrząc dumnie w przyszłość.
To są lata ciężkiej pracy, za którą nikt nie płaci. Taki projekt hartuje charakter i tworzy duszę na nowo.
Aby Warheim FS nigdy nie trafił na zakurzoną półkę, a zawsze rozwijał się z pasją.

4

Na karnawale byłem też ja.
nie było zaskoczeń. Po prostu czilujacy bombę wielki słoń za 30 zeta.
Zrobiłem wielkiego słonia. Ale chyba nie to było najważniejsze w tym procesie.
Zobaczyłem że cokolwiek nie sklejam i nie maluję, nigdy nie jest to prosto z pudełka. Zawsze coś przerabiam. Nawet nie jestem wstanie wziąć oficjalnych modeli i użyć ich do dedykowanego systemu. Na przekór nawet producentom figurek. 

5

Zjawił się też nasz nowy narybek, czyli Pan Ryba ze swojego Akwarium.
Projekt przedstawiony był rzeczywiście duży. Co najlepsze, można go rozłożyć i jest kilkoma małymi. Genialny zestaw modularnych skał do bitewniaczków
Masywne skały służące jako ekspozytor, lub jako tereny. Całość z magnesowana i magnetyczna. Nic się nie rozpada, a pacynki nie spadają. Każdy element naszego hobby można jeszcze bardziej urozmaicić, poprawić. Grunt to nigdy się nie zatrzymywać. Tylko zawsze wykraczać poza standardy.

6

Ostatni dotarł Koyoth z bloga Shadow Grey.
Nic dziwnego że był na końcu, toć musiał cały stół przydźwigać.
Znacie legendę o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu?
To szanowny Koyoth zabierze Was w podróż po najbardziej rozpoznawalnym meblu w historii ludzkości. Ten moment, gdy okazuje się, że włożona robota, jest hołdem dla naszej wspólnej kultury, musi napawać dumą. Aż żal będzie na tym stole coś kłaść. Powodzenia!


Ale to był bal. Miło siedzieć w jednym hobby w tak zacnym gronie, twórczych i kreatywnych ludzi.
Z fartem, aby każdy projekt doszedł do końca. 

poniedziałek, 5 maja 2025

Klimaciarze kontra Powergamerzy: Kto wygra? (Spoiler: wygra sklep z farbami i GW z akcjami).

Klimaciarze kontra Powergamerzy: Kto wygra? (Spoiler: wygra sklep z farbami i GW z akcjami).

W hobby bitewniakowym są pewne rzeczy stałe jak prawo grawitacji: pojemnik z washem zawsze się wywróci, kostki zawsze zawiodą w kluczowym momencie, a każda dyskusja o to, czy ważniejszy jest klimat czy wygrywanie skończy się tak samo - ktoś wywróci stół i wyjdzie trzaskając drzwiami, podczas żona z drugiego pokoju woła a nie mówiłam, żebyś nie kolekcjonował tych plastikowych głupot?.

Dzięki wpisom na Weekend Painting Blog i Fanboj i Życie znów mogliśmy poczuć ten znajomy zapach: woń odgrzewanej wojny domowej, przyprawionej nutką turniejowego entuzjazmu i tygodniowej walki z mydłem. Dwa plemiona graczy, które łączy tylko nienawiść do siebie nawzajem i wspólny wróg - gracze w Kill Team, którzy nie liczą się do społeczności.

Klimaciarze: Szekspirowie bitewniaka

Klimaciarze maszerują na pole bitwy w jednej ręce dzierżąc pędzel, a w drugiej księgę z lore swojej armii - gotowi nie tyle grać, co przeżywać kolejne akty swojego bitewnego dramatu.

Każda figurka ma tragiczną przeszłość, każdy oddział walczy o honor pradawnego rodu, każdy zgon to osobista tragedia wpisana w kroniki świata.

Według Weekend Painting Blog, klimaciarz nie jest naiwniakiem – po prostu wie, że zasady to tylko rusztowanie dla prawdziwej opowieści.

Problem pojawia się wtedy, kiedy przeciwnik chciałby jednak zagrać, a nie słuchać monologu o szlachetnym upadku kompanii krasnoludów spod Karak Kadrin. Bo gdyby każda jednostka z tragiczną przeszłością dostawała bonusy, armia Nieumarłych byłaby nie do pokonania.

Powergamerzy: księgowi apokalipsy

Fanboj i Życie przypomina, że powergamerzy to nie potwory - to inżynierowie, dla których hobby zaczyna się tam, gdzie kończy się emocjonalne mazanie farbą.

Oni widzą grę jak równanie do rozwiązania, a nie poemat do odczytania.

Lore? Miło, ale lepiej pasuje jako przypis na końcu rozpiski, niż jako główny punkt programu.

I jasne, czasami ich podejście potrafi być chłodne jak zima w Naggarond, ale czy naprawdę każdy, kto lubi wygrywać, jest robotem z Excelem zamiast serca? 

Może po prostu nie chce spędzić trzech godzin na obserwowaniu fluffowych chłopów z widłami ginących w ogniu artylerii? Z drugiej strony, gdyby każdy grał tylko meta-listami, wszystkie gry wyglądałyby jak symulacja w Excelu.

Kompromis? Nie w tej galaktyce!

A może by tak... przestać się kłócić? Oczywiście, że nie!

Prawda jest brutalna: zarówno obie strony mają rację, i obie się mylą.

Tak, bez klimatu gra zamienia się w puste przesuwanie klocków plastikowej piechoty.

Tak, bez zasad klimat zamienia się w festiwal żalu i niespełnionych oczekiwań.

Obaj autorzy, każdy na swój sposób, postulują coś szalenie radykalnego: rozmowę przed grą! 

- Hej, gramy na wynik czy na opowieść?

- Wolisz epicki klimat czy bezkompromisowy turniej?

Teoretycznie rozwiązanie jest proste. Umów się przed grą czy będzie fluffowa czy competitive. Nie oszukuj na rzutach. Przestań udawać, że twoja klimaciarska armia przypadkiem ma wszystkie najlepsze jednostki.

W praktyce jednak – równie nierealne, bo przecież łatwiej potem napisać trzystronicowy raport bitewny na blogu o tym, jak druga strona zrujnowała ducha gry.

Bo nigdy nie chodziło o klimat ani o zasady...

W głębi duszy każdy z nas jest trochę klimaciarzem, a trochę powergamerem:

  • Klimaciarzem, gdy jego ulubiona jednostka zostaje Wyłączona z akcji!
  • Powergamerem, gdy znajduje nowe combo
  • Hipokrytą, gdy przeciwnik robi to samo

A nienawidzimy tych drugich - bo łatwiej jest nienawidzić, niż przyznać, że tak naprawdę chcemy tego samego: świetnej zabawy.

I właśnie dlatego:

  • Sklepy z figurkami kwitną
  • Grupy na FB/Discordzie tętnią życiem
  • A my wciąż kupujemy nowe zestawy, choć nie mamy czasu ich pomalować

Wojna nigdy się nie kończy

Bo gdyby wojna się skończyła, nie byłoby o czym pisać dramatycznych postów, nie byłoby wielkich dyskusji na forach, nie byłoby blogów pełnych bitewnych rozczarowań.

Więc następnym razem, gdy ktoś zacznie tyradę o wyższości klimatu nad powergamingiem (albo odwrotnie), po prostu uśmiechnij się, rozłóż figurki i zapytaj Gramy na śmierć i życie, czy dla klimatu? Albo zaproponuj przeciwnikowi drinka przed grą. Na tyle mocnego, by:

  • Klimaciarze przestali przejmować się przegraną
  • Powergamerzy przestali liczyć każdy cal ruchu
  • A wszyscy zgodzili się, że prawdziwym wrogiem są ci, co grają w dziesiątą edycję WH40k 

Bo jak mawiają starzy gracze Nie liczy się, kto wygrał. Liczy się, kto miał większą frajdę, zanim zaczął rzucać stołem!

Bo w tej grze nie ma zwycięzców - są tylko przegrani (którzy właśnie przegrali kolejną grę) i Games Workshop (który wygrywa zawsze).

czwartek, 1 maja 2025

Podsumowanie Figurkowego Karnawału Blogowego, edycja #128 - "Niewyjściowe facjaty"!

Podsumowanie Figurkowego Karnawału Blogowego, edycja #128 - "Niewyjściowe facjaty"!

#128-a edycja Figurkowego Karnawału Blogowego (dalej: "FKB"), którą prowadziłem w kwietniu 2025 r., może zostać oficjalnie uznana za zakończoną i pora na jej podsumowanie (wybaczcie, że z pewnym opóźnieniem).


Dla przypomnienia, temat przewodni FKB #128 brzmiał:

"Niewyjściowe facjaty"


Dla osób niemających wcześniej styczności z FKB (o ile ktoś taki się jeszcze ostał) wspomnę dla porządku, że jest to inicjatywa o charakterze przede wszystkim motywacyjno-integracyjnym rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Ponadto, na blogu QC pn. Danse Macabre można znaleźć listę dotychczasowych edycji FKB.

Poniżej, w rozwinięciu wpisu, przedstawiam w ramach podsumowania tej edycji FKB prace uczestników (w kolejności chronologicznej, o ile niczego nie pomyliłem), którym bardzo dziękuję za bardzo liczny udział, zaangażowanie i twórcze podejście do tematu!


1) QC z bloga DansE MacabrE






2) Boston Steel Works z bloga Boston Steel Works PolskaMESBG Orkowie









5) Koyoth z bloga Shadow GreyPutrid blightking



6) Bahior z bloga The Dark OakWyly the killer squig



7) Kapitan Hak, czyli ja ;) z bloga Hakostwo:







Bardzo dziękuję Wam za liczny udział w tej edycji FKB, Wasze zaangażowanie oraz wspaniałe prace!

Gospodarzem kolejnej edycji FKB #129, pn. "Opus Magnum" jest  Boston Steel Works z bloga Boston Steel Works Polska - zachęcam do udziału!