poniedziałek, 18 czerwca 2018

Między Młotem a Kowadłem... - Seba z bloga Bearded Orc.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Seba, który od maja 2015 roku prowadzi blog Bearded Orc.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Sebę teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Seba: Końcówka lat 90 gdy w ogólniaku kumpel pokazał mi swoją kolekcje kart do Magic: The Gathering, aż któregoś dnia przyniósł broszurę informacyjną GW opisującą Warhammera (mam do dzisiaj ten artefakt). Wtedy mnie wzięło i trzyma do dzisiaj. Pamiętam moją pierwszą wizytę w Bardzie w Krakowie, było chyba lato kiedy spotkałem tam MiSiO, który akurat rozkręcał kampanie do Mordheim rok 2002/3. Fundusze miałem skromne, a tutaj 10-15 modeli i można ciupać. Zapisałem się, kupiłem w komisie używane modele metalowych Beastów i zagrałem. :D Piękne czasy, kolejne bandy, tereny, spanie pod ławkami. Tego samego roku stworzyliśmy z Miśkiem klub Threasure Hunters i pojechaliśmy w Polskę głosząc słowo Mordheim! :D Figurki, konserwy i muzyka bez przerwy. Zorganizowaliśmy pierwszy turniej na Wojennym Młocie w Warszawie, a potem to już było z górki: Goblikony, Krakony, Falkony itd.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Seba: Pierwsze blogowe kroki miałem na Bitewnym Zgiełku w 2013/14, później coraz więcej malowałem i w 2015 spróbowałem poprowadzić własnego bloga głównie z modelami do OiM. Blog mocno motywuje i zdecydowałem się na coś poważniejszego tworząc blog Brodatego Orka, który prowadzę już 3 lat.
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Seba: Prostota rządzi i znałem już tą platformę z Bitewnego Zgiełku.

Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?
Seba: Odzwierciedla trochę moją osobę w bitewnym hobby: "Zmiażdżyć wrogów, widzieć ich na kolanach i słyszeć lamenty ich kobiet...".
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Seba: Na początku bardziej mnie to fascynowało, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Teraz zerkam czasami na ilości wyświetleń konkretnych postów, wiem wtedy co się podoba osobom, które zaglądają na bloga. Małymi krokami, ale wciąć pracuje nad rozwojem warsztatu jak również popularnością bloga.
Jaki masz pomysł na bloga? To ma być swego rodzaju pamiętnik, w którym na bieżąco będziesz dokumentował swoją pracę czy planujesz regularne wpisy w określone dni tygodnia? Planujesz jakieś stałe cykle wpisów?
SebaPóki co jest to zbiór mojej twórczości, ale chciałbym, żeby kiedyś było więcej regularnych wpisów.

Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Seba: Śledzę na bieżąco listę moich obserwowanych blogów, staram się również dalej ją rozwijać. Z komentowaniem dużo gorzej i pracuje nad tym, ale śledzę codziennie wszystkie nowości na blogach z mojej listy.
Prowadzisz bloga od jakiegoś czasu, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni czasu?
Seba: Lubię gdy w komentarzach wywiązuje się jakaś luźna dyskusja, bardzo często półżartem, podoba mi się atmosfera jaką tworzą ludzie w naszym hobby. To dość specyficzne środowisko, najczęściej tworzą je dojrzali ludzie, których łączy wspólna życiowa pasja grania w ludki. Czuć to wszystko w ich wypowiedziach co przekłada się na kulturę i jakość komentarzy. Lubię to. ;)
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Seba: Mam kiepską pamięć. Cieszą mnie wszystkie, które pojawiają się na blogu.

Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Seba: Wszystkie z mojej listy obserwowanych blogów mają coś co mi się podoba, coś co mnie ciekawi i śledzę je na bieżąco.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Seba: Mam swój kącik do maziania ludków, który wciąż rozwijam i w marzeniach mam nadzieje, że mój warsztat ewoluuje kiedyś do wielkości własnego pokoju. Malowaniu poświęcam każdą wolną chwile i żałuję, że nie dam rady z tego jeszcze żyć.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Seba: Aktualnie używam farb 4 różnych firm. Dominują farby Citadel i Vallejo, ale używam też kolorów z Army Paintera i P3. Myślę, że każdy tworzy własną paletę i nie da się ograniczyć do jednego producenta. Miałem sporo farbek, których użyłem tylko raz i nie chce do nich wracać, mam też stałe kolory bez których nie wyobrażam sobie malowania.

Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Seba: Kiedyś byłem graczem, teraz już głównie modelarzem, ale mam też problemy z koniecznością kolekcjonowania - tak to jest, że z nałogiem nie wygrasz.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Seba: Wszystkiego po trochę, głównie to wyobraźnia, ale jakby nie było rozwijamy ją głównie podglądając prace innych twórców.
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Seba: Każdą.

Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Seba: Każdy model w czterdziestoosobowym oddziale potrafi zmęczyć. ;)
Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Seba: Kieruje się tylko aspektem wizualnym. Aktualnie w erze druku 3D mnóstwo firm robi wyśmienite modele, choć dla moich klimatów wciąż GW proponuje najlepszy wybór w kwestii jakość/cena. Zależy też w co gramy, czasami nie ma to jak klasyka i jakieś stare metalowe wzory. ;) Jak każdy figurkowy zapaleniec posiadam setki modeli w różnym stanie.
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Seba: Aktualnie zakupy robię już tylko przez internet. Nie jest to łatwe i nic tak nie irytuje jak brak możliwości zrobienia zakupów w jednym sklepie przy np. chęci zakupu 8 farbek, dlatego też żadnego nie polecę choć mam ze dwa ulubione.

Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny?
Seba: Fantasy i średniowiecze.
Co jest dla Ciebie ważniejsze: modele, zasady czy uniwersum gry?
SebaUniwersum i modele, bo zasady zawsze mają najwięcej wad. :P.
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Seba: Rozmaite staro edycyjne metalowe modele GW. Kiedyś rozpocznę ich kolekcje. Dodatkowo w dzisiejszych czasach to niezła inwestycja przy wciąż rosnących cenach metalowych figsów.

W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Seba: Mordheim! Ale nie mam z kim grać. :P Dlatego kiedyś ruszę z Warheim FS.
Warheim FS to bardzo dobra decyzja. ;) A w jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Seba: Nie próbowałem takiej.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Seba: Wiedzą, że bawię się żołnierzykami, ale ogólnie bez szału. Dobrze, że żona gubi się w tym ile to kosztuje. :D.

Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Seba: Za młodu nie było miesiąca, żebym nie był na jakimś turnieju albo konwencie. Bez konkretów, bo na wszystkich było super, ale polecam każdemu takie hobby i mega miło wspominam tamte czasy, znajomości i podróże. Niby tylko turlanie kostek, ale to świetna przygoda. Aktualnie gniję przed biurkiem i psuję oczy.
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Seba: Chciałbym cały czas rozwijać poziom swojego malowania. Póki co utknąłem trochę w ekonomicznym mazianiu, ale będzie lepiej.
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Seba: Przy większym biurku w moim własnym pokoju do malowania i grania, zamykanym na klucz!

Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Seba: Wiedźmina w dobrym skirmishu.
Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
Seba: Póki co skupiam się tylko na modelarstwie.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Seba: Dlaczego nie malujesz?

I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
SebaGobos z Bitewnego Zgiełku.
Robson z Bitewnego Zgiełku przygotował dla Ciebie pytanie: Jak Ty TO robisz??
Seba: Wbrew pozorom bardzo powoli. ;)
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Seba: Lubie czarne porzeczki.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?

niedziela, 3 czerwca 2018

FKB XLV: Podsumowanie

Kończy się maj i wypada zrobić porządek z 45-tą edycją Figurkowego Karnawału Blogowego. Jak to zwykle w przypadku tej zabawy bywa, ktoś rzuca na początku miesiąc hasło, a blogerzy (głównie ci, którzy zapisali się do Wrót - Polskiej sieci blogów bitewnych) próbują stworzyć coś, co będzie adekwatną odpowiedzią na zadany temat.

    Jak to wyszło tym razem? Wrzuciłem na ruszt zagadnienie figurkowych marzeń. Sądzę, że nie jestem jedynym, który od czasu do czasu wzdycha po kryjomu do nowej armii/ nowego systemu czy do jeszcze jakichś innych bitewniakowych rozkoszy (na przykład wyjazdu na konwent Salute :). Ta edycja miała więc być okazją do dwóch rzeczy. Po pierwsze: do przerwania milczenia na temat swych marzeń. Wszak trzeba mieć w sobie trochę ekshibicjonisty, by bawić się w pisanie o sobie (bo zawsze pisze się trochę o sobie) i świecić owocem swej pracy w oczy przypadkowym ludziom z internetu.



   Tym razem można było pójść na całość i wyznać: "Chcę wreszcie kupić, pomalować i wystawić w trakcie gry makietę "Chaos Dreadhold" na pełnym wypasie!" 

    Niestety, był też i haczyk. Druga część tematu zakładała bowiem, że po wyznaniu swych marzeń publiczności autor wpisu zrobić choć mały kroczek w kierunku ich realizacji. Że marzenie przestanie być jedynie zwiewną fantazją, a zacznie coraz bardziej nabierać realnych kształtów.

Nie czekaj ze spełnieniem swych marzeń, aż będziesz stary i chory!

   Z jednej strony maj sprzyjał snuciu marzeń! Co rusz to pojawiały się informacje o nowościach i planach wydawniczych. A do tego wciąż czekają na nas setki propozycji które zostały już wydane, są dostępne i tylko kuszą, by je kupić i się nimi cieszyć. Z drugiej zaś wreszcie odeszła zima, ustępując miejsca rozbuchanemu, słonecznemu latu. Pogoda nie zachęcała do siedzenia przy biurku i wielogodzinnego cyzelowania ludzików. Czy też  nawet do myślenia o nich! Niemniej jednak niektórzy śmiałkowie podjęli wyzwanie. Przyjrzyjmy się efektom ich pracy.


Husaria na dinozaurach?



Dobrze dobrze... na początku też się śmiali z leków homeopatycznych i ruchu antyszczepionkowego! Już dziś zacznij zbierać lizardmenów, by zdobyć przychylność prawdziwych panów świata.

   Najszybciej swój karnawałowy wpis wysmażył Kamil, piszący na blogu Zielony Skaven. Jego marzenie okazało się być dość powszechnym - jak wiemy z tego filmu: każdy kiedyś ich próbował. Chciałby mianowicie dysponować nie tylko zastępami ludzi - szczurów (co jest chyba najlepszym wyborem, jeśli chodzi o armie fantasy) ale też ludzi - gadów (i nie tylko ludzi). Pochwalił się przy tej okazji swoimi nabytkami. Zebrał przyzwoitą kolekcję figurek, która teraz cierpliwie (jak to gady...) czeka na pomalowanie oraz na występ podczas bitwy.

   Drugie marzenie autora to rozpoczęcie przygody z "Ogniem i Mieczem". Kibicuję mu w nim gorąco, ale też wiem, że wypad na Dzikie Pola nie jest łatwą przygodą. Opanowanie mechaniki zajmuje trochę czasu... Ale gdy już się to uda, gra daje olbrzymią satysfakcję. Na pierwszy rzut oka nie bardzo da się połączyć klimaty Obrońców Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z Parkiem Jurajskim... Ale od czego jest "Dragon Rampant"?



Jakby co, to fluff już jest.

Dla większego dobra.

    Pozostajemy w temacie humanoidalnych gadów - lub organizmów bardzo do nich podobnych. Flota Rój Shoggoth znudziła się bezmyślną konsumpcją napotkanych światów... Stojący za nią umysł-rój zapragnął małej odmiany. I wybrał armię z zupełnie inne beczki. 

Gdy zostanie już ukończona (a z wpisu widać, że prace idą pełną parą), Shoggoth będzie dysponował dwiema armiami o zupełnie różnym klimacie i sposobie grania. To fajny pomysł, gdy pragnie się jakiejś odmiany, ale nie jest się gotowym do wejścia w nowy system. 



Umiłowany przywódca beznosych. 


Malowanie kosmicznych Chińczyków wykonano w klimacie kawaii. Dużo tam aerografu, białego, błękitnego, różowego i fioletowego. Pojawił się też zdjęcia z bitwy. Jeśli lubicie tau, zajrzyjcie koniecznie i wesprzyjcie komentarzem nowego gracza.

Najwyższa jakość. Extra ciemne.

    Quidamcorvus, spiritus movens Bitewnych Wrót nie zawiódł. Regularnie wypuszcza wpisy, recenzje, tutoriale, raporty, reportaże z turniejów... A jakby tego jeszcze było mało, animuje swój własny (no prawie własny: mechanika i świat zostały oparte na produkcjach Games Workshop) system bitewny. Chodzi o "Warheim Fantasy Skirmish". Jeśli do tej pory nie znaliście tej gry, zapraszam do kliknięcia w link w poprzednim zdaniu i zobaczenia, co to za zwierz. 

    Dla mnie ów tytuł to żywy przykład tego, jak wiele można zdziałać w świecie bitewniaków za pomocą determinacji, pasji i konsekwencji. Pomimo tego, że "WFS" jest wydawany w systemie non-profit, nie posiada własnej linii figurek, to jest grą żywą. Cały czas powstają nowe zasady, ludzie w to grają, odbywają się turnieje z nielichą frekwencją. 

Jakby tego było mało, QC potrafi zrobić cudowne makiety.


  Pierwsze marzenie opisane w poście karnawałowym (? post karnawałowy? Co tu się odjaniepawliło?) dotyczy rozwoju "Warheima"... Podręcznik ma być przeredagowany i skompresowany (co jest moim zdaniem niezbędne). A potem przetłumaczony na angielski - co ma chyba jeszcze więcej sensu. Warto dotrzeć z nim do naprawdę szerokiej publiczności. 

   Ale to nie koniec. Drugi plan dotyczy walki o przestrzeń życiową dla figurek. Quidamcorvus zamierza przeprowadzić remont i stworzyć dedykowane pomieszczenie do modelarstwa i grania. Gdy oglądam sobie blogi anglojęzyczne, własny gamesroom jest częstym motywem. Oby i u nas było ich jak najwięcej. Życzę powodzenia!



  Najwyraźniej autor wynalazł coś do zakrzywiania czasoprzestrzeni, bo w tym wszystkim ma jeszcze czas na klasyczne gry fabularne. A przy tym jest wierny systemowi, który w dużej mierze ukształtował polski światek rpgów i bitewniaków. Chodzi o pierwszą edycję WFRP. Tutaj możecie kibicować jego postępom w opracowywaniu owej księgi, która już w chwili wydania kosztowała 495.000 zł!

Ale ja czekam raczej na to.


Games room po raz drugi.

   Wygląda na to, że spora część autorów dostała już od bitewniaków to, czego pragnie. I teraz chciałaby po prostu cieszyć się grami i figurkami w spokoju i komforcie. Asterix z Valadoru pochwalił się swoją miejscówką do grania. A jest się czym chwalić...


Trzy pełnowymiarowe stoły do gier, każdy z kompletem makiet wykonanym w wysokiej jakość. Do tego zapas makiet. Dwa stanowiska malarskie. Przestrzeń i wygoda... Czegóż chcieć więcej?

Oczywiście kumpli do grania. Jeśli lubisz figurki i mieszkasz w małym miasteczku (na przykład w Pszczynie) to masz dwie opcje. Albo przestawisz się na piłkę nożną, albo zmusisz do grania dzieci swoje i z rodziny. Asterix żali się, że starzy współgracze rozjechali się po świecie, a różne przedsięwzięcia mające skupić lokalne środowisko fanów miały krótki żywot. Fajnie byłoby więc stworzyć klub, rozszerzyć zastępy figurkowych wodzów. To plan, który ma szanse powodzenia, jeśli tylko uzbroić się w cierpliwość i być bardzo konsekwentnym. Oczywiście życzę sukcesu - gry bitewne są dużo fajniejsze, gdy rzeczywiście się w nie gra. 



Ewentualnie można przerzucić się na piłkę. Stadion już jest.

Space Wolf, Iron Hand i Ultramarine siedzą w karczmie...

  Mateusz z bloga The Dark Oak. Nie snuje biernych marzeń. Jego wpis to dobry przykład na to, że chcieć to móc, tak długo jak cel jest realistyczny. Autor chciał grać w czterdziechę - i gra. Nie powstrzymują go ani słabe zasady, ani brak balansu, ani koszta modeli. Podobno kocha się "pomimo" a nie "za coś"... W każdym razie jest on wierny wybranemu zakonowi. A swoją działalność hobbystyczną chciałby rozszerzyć m.in. o prowadzenie sesji w klimacie WH40k.



Hmmm... Drogi Mateuszu... Rpgowy świat mrocznej przyszłości niesie ze sobą też inne zagrożenia niż wojna. Dotychczasowe systemy fabularne osadzone w tym uniwersum miały wyjątkowo niestrawną mechanikę. Trzeba było wiele zaparcia ze strony MG oraz graczy, by jako tako ogarnąć wszystkie zasady dotyczące walki, sprzętu, testowania... Mam nadzieję, że pokazany wyżej "Wrath & Glory" pozwoli skupić się na walce z xenosami, a nie z paragrafami i cyferkami. 

There is no escape from Chaos!

    Koyoth z bloga shadow grey również dołożył swe trzy grosze do giełdy marzeń i planów. Jeśli zaglądacie regularnie na jego bloga (a warto, bo ma znakomite pomysły na konwersje, a maluje niczym Chopin pędzla!), możecie się domyślać, co mu się śni po nocach. 



  Wielka armia Chaosu! Wyznawcy i demony mrocznych potęg zjednoczeni pod żelazną pięścią Archaona, Pana Końca Czasów. A każda figurka pomalowana w odpowiednim klimacie i na wysokim poziomie. 


  Zbieranie armii do "AoS" to zadanie na długie lata, szczególnie, gdy armia ta ma tak dużo możliwości złożenia. Można dobierać najróżniejsze oddziały, bohaterów, sojuszników. A potem przychodzi nowa edycja/ nowy kodeks czy też nowy "Generals Handbook". A wtedy zakupy zaczynają się od początku. Na szczęście ta armia ma ogromną zaletę: figurki, które cieszą nawet wtedy, gdy nie wystąpią na stole.

Poziom smogu w Krakowie przekroczył dopuszczalne normy.

   Podobnie wyglądają marzenia Wołka Zbożowego. Pragnie mieć on jeszcze jedną armię do "AoS". Tym razem postawił na kontrowersyjnych Kharadron Overlords. Napisał im całkiem ciekawy fluff, w którym jedno słowo uzasadnia zamknięcie ciał krasnoludów w szczelnych pancerzach.



Każda armia zaczyna się od pierwszej figurki. Tym razem w owej zaszczytnej roli wystąpił Aetheric Navigator, którego możecie zobaczyć powyżej. Nie znam się na tej armii, nie wiem jaka jest jego rola na polu bitwy. Ale ten pomarańczowy pancerz był strzałem w dziesiątkę!

Sklepik z marzeniami.

   Fejwsi i Ranalcus zadebiutowali w niniejszej edycji karnawału. Ale był to debiut bardzo udany; planów mają co niemiara, jak to wielu młodych ludzi. Jest tam mowa i o skończeniu studiów, nabyciu domu, zebraniu armii do "Sagi" oraz samochodzików do "Gaslands". A to dopiero początek! Kobieca część autorskiego zespołu odkryła w sobie żyłkę twórczyni makiet - czy też może raczej scenografii? 


Jeśli będziecie przyglądać się temu zdjęciu wystarczająco długo, ujrzycie w tle ruiny.

Ale ostatnie marzenie jest wyjątkowo inspirujące. Chodzi o zdobycie unikatowej, limitowanej i niesprzedawanej figurki. Z mangi to ja znam tylko mango, więc nie kojarzę ludzika. Ale bardzo szanuję wytrwałość i determinację, jaka towarzyszy polowaniu na ulubiony model.

Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

  Bardzo ambitne i chwalebne jest zamierzenie Pepego, którym pochwalił się na blogu Fantasy w miniaturze. Czymże bowiem jest pomalowanie nowej figurki, zbierania nowej armii, czy nawet wejście w nowy system - wobec wychowania nowego gracza? A Pepe postanowił wychować aż dwoje!


A kiedy waszym dzieciom wyrosną kły i bokobrody?

  Oczywiście trzymam kciuki za sukces, i to z wielu powodów. Nowi gracze decydują nie tylko o kondycji rynku figurkowego w Polsce - ale wręcz o przetrwaniu tego hobby. Ja zaś sam podjąłem niedawno podobne starania. I wkrótce przekonam się, co z tego wynikło. Za tydzień pierwszy turniej mojego syna :)

Stairway to heaven.

   Potsiat wykonał to, bez czego bardzo trudno funkcjonuje się Gangom Mordheim. A mianowicie fragmenty Mordheim. Do tej pory brakowało schodków i drabinek, przez co modele z wysoką inicjatywą posiadały niesprawiedliwą przewagę. Tutaj możecie obejrzeć efekty pracy. Mi się podobały ze względu na swą modułową budowę i przydatność w rozgrywce. Rzetelna makieciarska robota.


Schody, schody, schody schody... Nigdy już nie wyjdą z mody...

Od przybytku czasu brakuje.

  Maj był miesiącem intensywnego bitewniakowania dla Maniexa i jego latorośli. On sam dorobił się wypasionego gangu do Necromundy. Tylko to zapewniłoby mu wiele godzin zabawy modelarskiej i graniowej. Ale do tego doszedł "Star Wars: Legion". Jak się okazało, nowy tytuł od FFG spodobał się córce Maniexa na tyle, że dostała go w prezencie! To się nazywa mieć szczęście..

A więc dwa nowe systemy. Do tego jeszcze jedna nowa armia. Kiedy on śpi?! 


Nie zdziwiłbym się, gdyby macki w malowaniu maczała jakaś ośmiornica.

Z tej wyprawy nie powrócą wszyscy...

  Tolkien, pisząc "Hobbita" i "Władcę Pierścieni" sformował archetyp fabuły utworów fantasy. Grupa śmiałków oddala się od domu, po drodze nie raz ryzykuje życiem, by zdobyć ostatecznie skarby i sławę, tudzież wykonać innego questa. Każdy z nas to czytał, każdy z nas czuł ekscytację na myśl o dalekiej wyprawie. 

  Kapitan Hak postanowił odtworzyć taką historię na własnym stole. W jego wpisie poznacie założenia fabularne wieloetapowej kampanii, w której na równi ważny będzie element fabularny, jak i figurkowe bitwy. Teraz należy tylko przed wyruszeniem w drogę zebrać drużynę... Skarby Karak Zorn tylko czekają, aby je podnieść! 


Długa broda i niski wzrost będą dodatkowym atutem w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. 


A ja?

   Nie dałem rady wyprodukować oddzielnego wpisu na ten karnawał, pochwalę się więc swoimi marzeniami teraz. 

   Po pierwsze: śni mi się od czasu do czasu rozpierducha na wielką skalę. Wybuchu równające z ziemią całe dzielnice, hordy atakującej piechoty, naloty dywanowe... Do takiej zabawy wystarczył by "Flames of War", gdy nie to, że moje potrzeby są większe. Bo warto dodać do tego wszystkiego roboty, kosmiczne technologie i obce rasy. Oraz oczywiście mechanikę naprzemiennych aktywacji i proste zasady. 

    Jest system, który oferuje to wszystko, a w bonusie daje klimat mrocznej przyszłości, w której jest tylko wojna. Chodzi mi oczywiście o "Epica". Co stoi na przeszkodzie w realizacji marzenia? Przede wszystkim wysiłek potrzebny do wystartowania. Figurki jak najbardziej można dostać, ale dotarcie do nich jest trudniejsze, niż kupno piwa "Harnaś" w Islamabadzie. Podobnie z potencjalnymi przeciwnikami. Są - ale w Łodzi. Pewnie i w Wawie ktoś by się odnalazł, gdyby poszukać wystarczająco długo. Na razie jest jednak dużo spraw na głowie, figurkowych i nie tylko. Rozpoczęcie przygody z "Epic'iem" odłożyłem na przyszłość. A w ramach długiej podróży, która zaczyna się od pierwszego kroku, postanowiłem pomalować Landraidera z gry "Frobidden Stars". Czego nie dokończyłem, z powodu wspomnianych wcześniej innych pilnych spraw.



 -Panie kierowniku, ja już czekam cały miesiąc!!
- No i już nieprawda, bo nie miesiąc, a 37 dni kalendarzowych.
   W maju wydarzyło się jednak coś, co rozpaliło jaśniej płomyczek nadziei. Games Workshop zapowiedział wydanie gry bardzo podobnej w duchu do rzeczonego "Epica". Chodzi o "Adeptus Titanicus". Na razie szczegółów jest mało, ale wszyscy komentarzy wierzą w powrót nie tylko wielkich małych robotów, ale i malutkiej piechoty oraz pojazdów pancernych. Gdyby ten plan wypalił, pojawi się gra z silnym wsparciem marketingowym, mająca szansę na umiarkowaną popularność. A to zwiększyłoby sens wejścia w nią. A zatem czekam. Być może za kilka lat sobie zagram.


Jak to mówią fani: Jaram się jak Istvaan V

  To jednak nie koniec marzeń. Jak pewnie większość miłośników gier bitewnych, chciałbym zarabiać na hobby. Jest tylko mały szkopuł; w zasadzie kilka. Figurki maluję za wolno i za brzydko, o rzeźbieniu nie wspominając. Ani nie wymyślę dobrych zasad, ani nie mam smykałki do handlu. Tłumaczenie reguł - nie mam złudzeń, że można by z tego wyżyć... Pozostaje więc pewna niszowa działalność... Dla bezpieczeństwa finansowego nie będzie ona dotyczyła wyłącznie bitewniaków, czy też szerzej: gier bez prądu. Gdy projekt będzie bliższy końcowi, napiszę więcej.







ps. Nie udało sporządzić się podsumowania na czas. Ale lepiej późno niż wcale. Jakby co, to mam już temat karnawału na przyszły rok. 



poniedziałek, 28 maja 2018

Między Młotem a Kowadłem... - Cisza z bloga Z pola walki.

Dzień dobry!

Szanowne państwo-draństwo pozwoli, że w imieniu swoim, czyli QC, oraz Maniexa przedstawię wam kolejny wywiad przeprowadzony w ramach cyklu Między Młotem, a Kowadłem!


Listę wszystkich opublikowanych do tej pory wywiadów znajdziecie na blogu DansE MacabrE.

Założeniem serii jest przeprowadzenie wywiadów z blogerami skupionymi wokół założonego przez FireAnta serwisu Wrota - polska sieć blogów bitewnych.


Bohaterem kolejnego odcinka jest Cisza, który od września 2008 roku prowadzi bloga Z pola walki.


Kwestionariusz osobowy...

...osoby rozpytywanej.

Wywiad zaczniemy od szybkiego kwestionariusza osobowego:



Nim przejdziemy do wywiadu drodzy czytelnicy zechcą włączyć sobie wybrany przez Ciszę teledysk.

Wywiad...

...czyli między młotem a kowadłem.

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z grami bitewnymi? Jak zaczęła się Twoja przygoda z figurkami? W którym to było roku?
Cisza: Dawno, dawno temu, będąc dzieckiem bawiłem sie plastikowymi żołnierzykami (głównie Airfix). Z kolegami rozgrywaliśmy bitwy na "zasadach domowych", czyli wymyślanych naprędce. Pierwsza prawdziwa przygoda z grami to czasy studenckie i dawna edycja "Necromundy" oraz WH 40k. Wargaming historyczny od jakichś 10-11 lat. Zacząłem od Warmaster Ancients i armii Partów w 10mm.
Zaczynałeś od gier bitewnych osadzonych w uniwersum Warhammer 40k, co sprawiło, że zająłeś się grami historycznymi?
Cisza: Przede wszystkim po studiach "posypało się" towarzystwo grające w WH40K, a Necromunda dodatkowo wypadła "z obiegu". Systemy historyczne odkryłem dzięki sklepowi Wargamer. Zaczynałem od gry "pomostowej", przygotowanej przez nieistniejące już Warhammer Historical - Warmaster Ancients. Znana mechanika oraz zainteresowanie historią starożytną zrobiły swoje. Do dziś mam swoją pierwszą historyczną armię Partów w skali 10mm.
Od kiedy prowadzisz bloga i co skłoniło cię do takiej aktywności w sieci?
Cisza: Chciałem pokazać swoje hobby, a przy okazji podszkolić w fotografowaniu modeli. Z biegiem czasu mój blog stał się miejscem przedstawiania również raportów bitewnych, a także skróconego tła historycznego. Staram się aby zainteresować czytelników/czytelniczki nie tylko modelami, ale również historią, przekazać związane z nią ciekawostki oraz informacje, które nie są powszechnie znane.
W szesnastym wieku tak wyglądały debaty Niemców ze Szwajcarami.
Dlaczego zdecydowałeś się na taką platformę blogową i co uważasz za jej największą zaletę?
Cisza: Blogspot był początkowo efektem przypadkowego wyboru. Jest jednak prosty w obsłudze i szybko przyzwyczaiłem się do przygotowania postów oraz zdjęć pod kątem wymagań tej platformy. Największa zaleta to prosty w obsłudze panel użytkownika.
Skąd pomysł na nazwę bloga i co ona oznacza?
Cisza: "Z pola walki" kojarzy się z raportami bitewnymi i w ogóle wargamingiem. Starałem się znaleźć nazwę budzącą proste skojarzenia.
Jak często sprawdzasz licznik odwiedzin? Czy popularność bloga ma dla ciebie znaczenie, jeśli tak to jak promujesz swój blog w sieci?
Cisza: Sprawdzanie licznika nie jest dla mnie bardzo istotne. Statystyki są dla mnie przede wszystkim ciekawe. Miło zobaczyć, że pojawiają się czytelnicy/czytelniczki z kolejnych krajów. Wiem, że mam w miarę stałe grono odbiorców interesujących się przedstawianymi tematami. Czasami wrzucam odnośniki do wpisów na profile w mediach społecznościowych licząc, że zainteresuję znajomych wargamingiem.
W naszym hobby rozmach jest bardzo ważny. Bitwa pod Rawenną 1512, figurki 15mm.
Jaki masz pomysł na bloga? To ma być swego rodzaju pamiętnik, w którym na bieżąco będziesz dokumentował swoją pracę czy planujesz regularne wpisy w określone dni tygodnia? Planujesz jakieś stałe cykle wpisów?
Cisza: Początkowo planowałem regularne uaktualnianie bloga. Niestety każdy plan jest dobry do momentu konfrontacji z rzeczywistością. Czasem trudno pogodzić pracę zawodową oraz społeczną, a także pisanie książki z prowadzeniem bloga. Przyznam szczerze, że gdy mam tylko trochę wolnego czasu wolę poświęcić go na malowanie figurek niż bloga. Staram się jednak aby był on żywy i przynajmniej kilka razy w miesiącu go aktualizować. Jestem jednak świadom panującego na blogu twórczego chaosu, a także tego, że czasem teksty cierpią w wyniku braku korekty.
Śledzisz polską blogosferę? Aktywnie komentujesz prace innych twórców, czy ograniczasz się do biernego podglądania?
Cisza: Przeglądam regularnie kilka blogów o wargamingu i modelarstwie. Komentuję raczej rzadko. Lubię czasem poddać jakiś pomysł, czy zaproponować rozwiązanie, bo bardzo cenię, gdy ludzie robią to w komentarzach na moim blogu.
Prowadzisz bloga od jakiegoś czasu, jak oceniasz poziom komentarzy publikowanych przez internautów? Czy zmieniało się to na przestrzeni czasu?
Cisza: Komentarze na moim blogu niemal w 100% są na poziomie i merytoryczne. Uważam jednak, że czasem możliwość swobodnego komentowania wyciąga z ludzi to co najgorsze. Im bardziej korzystam z mediów społecznościowych tym bardziej się o tym przekonuję.
Stary dobry Maxim, Wojna Domowa w Hiszpanii, Brygady Międzynarodowe 28mm.
Czy jakiś komentarz szczególnie utkwił ci w pamięci?
Cisza: Szczególny komentarz nie, ale to, że od dłuższego czasu kilka osób regularnie wyraża zainteresowanie moimi pracami oraz tematem bloga.
Czy masz jakieś ulubione blogi, które regularnie odwiedzasz? Jeśli tak to które?
Cisza: Bitewne Wrota (odrobina lizusostwa :) ), Bitewniakowe PograniczaWojna w miniaturze.
Jak dużo czasu poświęcasz na hobby? Masz swój warsztat?
Cisza: Poświęcam zdecydowanie za mało, ale doba ma 24 godziny i w jej trakcie trzeba jeszcze zarobić na nowe figurki. Niektórzy znajomi pytają się jak na to wszystko znajduję czas? Odpowiadam, że nie znajduję. Mam warsztat przenośny. Z nieznanych mi powodów żona oponuje przeciwko urządzeniu go w salonie, a najlepiej pracuje mi się oglądając telewizję lub słuchając muzyki. Przeniesienie się do pokoju z komputerem skutkowałoby zbyt szybkim rozpraszaniem się.
La Flecha Negra - sklep w Madrycie który udało mi się odwiedzić. Mógłbym tam spędzić cały dzień.
W twoim warsztacie dominują produkty jednej firmy, czy lubisz eksperymentować i wciąż szukasz nowych rozwiązań?
Cisza: Dzięki ograniczonej przestrzeni wprawiam się w zarządzaniu nią. Dlatego bardzo pomocne były modułowe elementy Hobbyzone. Lekkie, a przydatne moduły, podstawki pod pędzle czy stojak na farby to podstawa. Lubie też gazety, najlepiej z dużą liczba dodatków. Sprawdzają się jako podkładka do malowania. Dlatego preferuję "Gazetę Wyborczą" i "Rzeczpospolitą". Eksperymentowałem z tygodnikami, ale śliski papier zupełnie się nie sprawdzał. :)
Jesteś bardziej modelarzem, kolekcjonerem czy graczem?
Cisza: Po trochu wszystkim. Uważam, że w naszym hobby należy wszystkie te elementy łączyć. Modelarstwo samo w sobie ma inną specyfikę, liczbę detali na modelach, anatomicznie wierne figurki itp. Kolekcjonować można znaczki, puszki po piwie czy cokolwiek innego, więc też nie o to chodzi. Gdyby chodziło tylko o granie to figurki nie byłyby mi potrzebne, sięgnąłbym po planszówki. Poza tym nie znoszę powergamingu.
Skąd czerpiesz inspirację? Czy przygotowujesz sobie materiały poglądowe przed malowaniem lub modelowaniem? A może kierujesz się jedynie swoją wyobraźnią?
Cisza: Nawet przy malowaniu figurek do Necromundy korzystam z materiału poglądowego. Przy systemach historycznych jest jeszcze "gorzej". Staram się dobrać jak najwięcej źródeł i dotrzeć do inspirujących grafik. Wydawnictwa Osprey'a, pisma typu "Ancient Warfare" czy "Ancient History" niemal cały czas mam w zasięgu ręki podczas malowania. Oczywiście wyobraźnia też ma swoją rolę. Np. przy samym przygotowaniu figurek do starożytności wiele detali to wynik wyobraźni twórców, bo po prostu nie wiemy jak wyglądały detale uzbrojenia czy ubioru, nie mówiąc o kolorach.
Teren, teren i jeszcze raz teren.
Jaką figurkę chciałbyś pomalować jeszcze raz?
Cisza: Malując regimenty renesansowych pikinierów w 15mm robię niemal wyłącznie .
Jakiej figurki nie chciałbyś pomalować ponownie?
Cisza: Chyba nie ma takiej. Z każdą chętnie bym się jeszcze zmierzył.
Ile modeli znajduje się w twojej kolekcji, wyprodukowała je jedna firma czy pochodzą z różnych źródeł? Czym kierujesz się podczas wyboru figurki? Produkty której firmy polecasz?
Cisza: 125 w 28mm, Około 1500 w 15mm, około 500 w 10mm, a także wiele w skali 1/285 oraz 1/600. Pochodzą z bardzo róznych źródeł. Ostatnio skupiam się na Empress Miniatures (Wojna Domowa w Hiszpanii 28mm), złej korporacji GW (Necromunda) oraz Old Glory, Blue Moon Manufacturing i Forged in Battle (wszystkie renesans i starożytność 15mm). Empress to klasa sama w sobie. Jedne z najlepszych 28 jakie widziałem, z zapierającą liczbą detali oraz bardzo wierne historycznie. Blue Moon to z kolei nowe odkrycie. Zrobiłem u nich spore zakupy na ostatnim SALUTE w Londynie i jestem pod wrażeniem ich landskenchtów oraz renesansowych Szwajcarów.
Rekonstruktorsko, przebrany za figurkę, którą wcześniej malowałem.
Gdzie najczęściej kupujesz modele i akcesoria modelarskie? Masz swój ulubiony sklep internetowy lub portal aukcyjny?
Cisza: Lubię kupować w sklepach mając możliwość obejrzenia towaru. Dlatego zaglądam do warszawskiego Wargamera oraz Figurkowych Gier Bitewnych. Od pewnego czasu co roku robię duże zakupy przy okazji targów/konwentu wargamingowego SALUTE w Londynie. Niektóre modele kupuję na serwisach aukcyjnych, ale nie w dużej ilości. Dotyczy to raczej tych słabiej dostępnych już nie produkowanych.
Jakie jest twoje ulubione uniwersum/system/okres historyczny?
Cisza: Starożytność (Wojny Perskie, okres hellenistyczny), renesans (Wojna Chłopska w Niemczech oraz Wojny Włoskie) i Wojna Domowa w Hiszpanii 1936-1939. Historia to według mnie najbogatsze "uniwersum", z którego możemy czerpać. Mam jednak sentyment również do WH40K, w tym Necromundy.
Co jest dla Ciebie ważniejsze: modele, zasady czy uniwersum gry?
Cisza: Przede wszystkim "uniwersum" (kontekst historyczny). Modele muszą być z nim zgodne, a zasady oddawać specyfikę wojen danego okresu. Dlatego nie składam armii "na punkty". Wyobrażacie sobie sytuację, w której np. Hiszpanie mówią do Francuzów przed bitwą pod Pawią "Zostało wam jeszcze 50 punktów, możecie sobie dobrać jeszcze oddział słabo wyszkolonych pikinierów lub kilku kawalerzystów"?.
Koń + łuk, bardzo lubię to zestawienie, Persowie 15mm.
Figurka, którą najchętniej dodałbyś do swojej kolekcji, ale którą ciężko zdobyć?
Cisza: Figurki landsknechtów oraz żandarmów (szesnastowiecznych rycerzy) produkcji Venexia Miniatures. Dobrych kilka lat temu kupiłem ostatnie jakie wyprodukowali.
W jaką grę chciałbyś zagrać ponownie, ale z różnych powodów nie możesz?
Cisza: Warmaster Ancients ze względów sentymentalnych. Brak niestety czasu i graczy.
W jaką grę nie chciałbyś zagrać ponownie?
Cisza: Nie mam takich. Są systemy, których nie jestem fanem (np. Flames of War), ale towarzysko można zagrać we wszystko.
Jedno ze stoisk na londyńskim Salute - okazja do dużych zakupów i ulżenia portfelowi.
Jak twoi najbliżsi reagują na hobby?
Cisza: Żona - "Za dużo wydajesz na figurki!", "znowu kładłeś podkład na balkonie!" Ogólnie jednak pomysł hobby całkiem jej się podoba. Nawet kilka bitew ze starożytności rozegraliśmy (żona bardzo lubi historię Grecji).
Uczestniczysz w wydarzeniach związanych z grami bitewnym? Turnieje, konwenty? Jeśli tak, to jakie wydarzenie polecasz/wspominasz najlepiej?
Cisza: Nie lubie turniejów i grania turniejowego. Za często oznacza "spinanie się" i walkę o przysłowiowe "złote kalesony". Lubię natomiast wydarzenia takie jak warszawski Gladius, gdzie można zagrać z przyjaciółmi czy zobaczyć propozycje nowych systemów. Klasą samą w sobie jest londyński SALUTE, na który jeżdżę od 5 lat, głównie obejrzeć nowości figurkowe i zrobić zakupy.
Jakie masz plany modelarskie na najbliższą przyszłość?
Cisza: Armia perska Achemenidów w 15mm, landsknechci i Szwajcarzy do Wojen Włoskich w 15mm, uzupełnienie kolekcji figurek milicji anarchistycznej do Wojny Domowejw Hiszpanii w 28mm i scenerii pasującej do tej skali.
Jeszcze raz Hiszpania i jeszcze raz figurki 28mm.
Gdzie widzisz siebie hobbystycznie za 5 lat?
Cisza: Jeszcze większe armie i pokazy dużych historycznych bitew. Hobbystycznie rozwijam się też w kierunku rekonstrukcji historycznych (Wojna Domowa w Hiszpanii). Ciekawie jest przebierać się za figurkę, którą się pomalowało. :) Daje do myślenia jak taki żołnierz czuł się na polu walki.
Gdybyś miał taką możliwość - jaką książkę lub film chciałbyś zobaczyć w wydaniu figurkowym?
Cisza: Idąc za ciosem - Charles Oman "Sztuka wojenna XVI wieku". Szykuję jednostki, które pozwolą mi na rozegranie wszystkich głównych bitew tego okresu.
Czy masz jeszcze jakieś hobby poza wargamingiem? Jeśli tak to jakie?
Cisza: Piszę książki (jedna na koncie, druga w trakcie pisania), publicystyka, od roku rekonstrukcje historyczne w formie "czynnego wypoczynku" tzn. z perspektywy rekonstruktora, a nie pożeracza zapiekanek, który go obserwuje na pikniku.
Chain of command, II Wojna Światowa i... tym razem nietypowo, figurki 20mm.
Mógłbyś zdradzić coś więcej na temat pisanych przez ciebie książek? To prace naukowe, beletrystyka, a może jeszcze coś innego?
Cisza: Pierwsza z książek, którą napisałem do spółki z kolegą to "Wszystkich nas nie spalicie" - reportaż/kryminał o reprywatyzacji w Warszawie. Teraz pracuję nad książką o polskich ochotnikach walczących w Brygadach Międzynarodowych - oparta na dokumentach oraz wspomnieniach, a także zawierająca fabularyzowane wstawki.
Jak wygląda życie rekonstruktora historycznego? Sam szyjesz stroje czy kupujesz gotowe produkty? Możesz opowiedzieć coś więcej o tym hobby?
Cisza: Życie rekonstruktora zaczynającego zabawę w tym hobby to ciągłe poszukiwanie sprzętu i dowiadywanie się jaki jest właściwy, a jaki nie. Okazuje się jak mało wiesz na temat detali. Na figurce ładownica to zwykle po prostu ładownica, natomiast do rekonstrukcji musisz dobrać jej właściwy typ, spasować z resztą wyposażenia. Oczywiście też "użeranie się" z niektórymi rekonstruktorami, którzy zawsze wiedzą lepiej (w światku wargamingowym też się tacy zdarzają). Staram się nabywać gotowe produkty lub korzystać z pomocy przyjaciół, którzy je wytwarzają. Sam wykonuję tylko drobne przeróbki takie jak przeszywanie guzików, składanie elementów wyposażenia z nabytych części, czy szycie niewielkich elementów itp. Oczywiście najważniejsze, podobnie jak wargamingu, jest spotykanie ciekawych ludzi i wymienianie z nimi informacji. Pod koniec lipca wybieram się np. na 80 rocznicę bitwy nad Ebro odbywającą się w Katalonii.
Gdybyś mógł zadać pytanie bohaterowi następnego wywiadu, to o co byś zapytał?
Cisza: Jaki jest sens życia? :)
Las pik i figurki 15mm.
I który z wyWrotowców powinien być bohaterem następnego wywiadu?
CiszaYori z Wargaming historyczno-fantastyczny. Najlepszy malarz figurek jakiego znam.
Maciejus z Bloga Maciejua przygotował dla Ciebie pytanie: Jak znajdujesz motywację i czas na malowanie?
Cisza: Czasu nie znajduję, ale i tak maluje (ćwiczę się w wykonywaniu kilku rzeczy na raz). Motywacja płynie głównie z lektur i filmów, czasem oglądania w necie figurek.
A może chcesz napisać jeszcze coś od siebie?
Cisza: Jeśli interesuje was któryś z wymienionych przeze mnie okresów historycznych zachęcam do kontaktu. Mam sporo pomysłów na grupowe projekty, które można by rozpocząć.
Dziękujemy za wywiad. Życzymy Ci wielu kolejnych sukcesów, udanych projektów i wszystkiego tego czego potrzebujesz!

Zakończenie...

...czyli do następnego razu.

...a szanownemu państwu-draństwu dziękujemy za lekturę.

Jeśli podoba się Wam ten cykl dajcie znać w komentarzach oraz udostępnijcie wpis na portalach społecznościowych.

Ach, zapomniałbym! Który z wyWrotowców zgodnie z życzeniem szanownego państwa-draństwa miałby być bohaterem kolejnego wywiadu?